Tereny Valfden > Dział Wypraw
Karczmarz
Elrond Ñoldor:
Obszedłeś karczmę dookoła. Nie był to budynek samotnie stojący pośrodku gęstego lasu. Była to spora chałupa, pokryta strzechą, mająca małą stajenkę, a co najważniejsze, posiadającą dwumetrową palisadę. Oczywiście wokół karczmy nie było drzew czy krzaków. Zauważyłeś okno piętra o wymiarach pół metra na pół metra. Nie dawało za dużo światła, a na dodatek by do niego się dostać, należało by doskoczyć na wysokość 4 metrów.
Gordian Morii:
Elf postanowił zajrzeć do stajenki. Chcąc sprawdzić czy są tam jakieś konie na jednym z których mógłby uciec po dokonanym mordzie. Dla pewności dobył miecza i cichutko podszedł do budynku zaglądając do środka.
Elrond Ñoldor:
Mimo twoich cichych kroków, w poświacie księżyca zobaczyłeś odwróconego zadem w twoim kierunku osła. Wolno przeżuwając siano odwrócił głowę w twoim kierunku i prychnął.
Gordian Morii:
Elf ostrożnie podszedł do zwierzęcia unikając kopnięcia i odwiązał go od słupka. Próbował wypchnąć zwierzaka ze stajni ale ten nie chciał się słuchać. -Sam uciekniesz.- rzekł cicho łapiąc za runy przytwierdzone do pasa. -Teraz spróbujemy odwrócić ich uwagę. Heshar.- szepnął elf a w jego dłoni pojawiła się ognista kula. Kula powiększała się dosyć szybko więc elf wycofał się z budynku i rzucił nią prosto w stóg siana. Nim ogień zajął całe siano i szopę elf już był przy karczmie. A właściwie z tyłu budynku. Cierpliwie czekając aż ktoś zauważy ogień i wokół karczmy zapanuje chaos.
Elrond Ñoldor:
Zapanował chaos. Wyleźli wszyscy gasić ogień z pobliskiej studni. Wszyscy oprócz chłopa, którego najwyraźniej pouczono by pilnował wejścia nawet gdyby cały świat płonął...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej