Tereny Valfden > Dział Wypraw
Truciciel
Canis:
- Tak... zainteresowany, pewnie przyjdę, odnośnie żony dla ciebie, jeśli chcesz to ci przyprowadzę kandydatkę, moje imię gorsze, nie martw się. Dobrze, wykonuj swoją pracę dalej.
powiedziałem i wyszedłem z ratusza, poszedłem w kierunku wskazanym przez strażnika, oznaczonego jako "biblioteka". zapukałem we wrota i otworzyłem...
Gordian Morii:
//: Uderzył Cię zapach starych ksiąg i zalegającego na nich kurzu. Biblioteka była dokładnie oświetlona ale jednak pusta. Zagłębiając się dalej pomiędzy regały usłyszałeś coś, jakby skrobanie piórem po pergaminie, zaintrygowany ruszyłaś za źródłem dźwięku. Znalazłeś stolik a przy nim mężczyznę, nie był to jednak niziołek a zwyczajny biały człowiek nieco posunięty już wiekiem, ale wciąż w pełni sił.
Canis:
Pomyślałem "wreszcie ktoś podobny wzrostem..."
- Witaj panie... miałbym kilka pytań odnośnie tego kraju, jestem tutaj w dość istotnej sprawie wysłany z polecenia króla mojego państwa... Czy zechciałbyś pomoc?
Gordian Morii:
-Witaj nieznajomy. Me imię to Zaratirius, jednak lokalni mówią na mnie Zara. Dawniej nauczałem magii gdyż jestem wiernym Sługą Ognia, z Zakonu Magów Ognia w Myrtanie. Obecnie pełnię funkcję bibliotekarza i kustosza tutejszej biblioteki. Zaiste wielka mądrość jest zapisana w tych pismach. Ale wybacz, za niegościnność. Proszę usiądź magu.- rzekł wskazując na krzesło stojące naprzeciw niego. -Wina?- zapytał wskazując na opróżnioną do połowy butelkę z czerwonym trunkiem.
Canis:
- Tak chętnie... Cóż, oboje więc znamy waśnie jakie istniały miedzy zakonami Innosa i Beliara, którego jestem... Czarnym magiem, chociaż w końcu już nie ci bogowie... Ale nie czas i pora ku temu by waśnie wypominać... szczególnie że zaistniały z dążeń moich pobratymców, czasem i przodków... a i zakon ognia niekiedy niecnie postąpił. Władca otrzymał niepokojące informacje odnośnie szajki złoczyńców z tego państwa najprawdopodobniej, prowadzę coś w formie śledztwa...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej