Tereny Valfden > Dział Wypraw
W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia
Mantos:
Mantos nie zastanawiał się dłużej nad tym absurdem. Wzbił się w powietrze i poleciał korytarzem w dół.
Hagnar Wildschwein:
Krasnolud zataczający kolejne z rzędu koło po okolicznych tunelach nie przedstawiających niczego nowego zaczął kierować się do miejsca gdzie zostawił drużynę. Kiedy dotarł na miejsce ujrzał coś co wprawiło go w zachwyt. Tunel przedstawiał się imponująco, nawet jak na krasnoludzkie gusta.
-Będzie epicko, rozkurwimy kosmos- powiedział trzymając się pod boki. Po chwili założył na głowę hełm i zagłębił się w korytarzu.
Elrond Ñoldor:
A za nimi jak cień poszybował Elrond, łopocząc połami płaszcza niczym nietoperz skrzydłami...
Gunses:
//Elrond. Z tym nietoperzem to przesadziłeś : P
Wampir zmysły wzrok i zszedł w czeluści korytarza. Już po kilku stopniach zauważył regularność wysokości stopni, przez co nie miał problemów w szybkim kroczeniu tunelem. Dziwił się wprawdzie, jak pozostałą część drużyny daje sobie radę w tych warunkach, ale cóż... Ich sprawach. Setmre kroczyła tuż za nim. Schody prowadziły prosto przez jakieś trzydzieści metrów. Dalej zakręcały od 90o w prawo i znów wiodły przez pięćdziesiąt metrów. Tunel kończył się bezpośrednio w tunelu. Tunel miął trzy metry wysokości i około dwóch metrów szerokości. Nie było tam żadnej kolumny, żadnej rzeźby. Gładko ciosany, zimny w dotyku kamień. Jednakże, kiedy Mantos i Elrond przekroczyli próg i znaleźli się w korytarzu poczuli jakby się dusili. Jak gdyby niewidzialne, ogromne pięści zaciskały się na ich ciałach. Minęła chwila nim oprzytomnieli po działaniu magicznych ród, którymi wyłożone były ściany korytarza. W korytarzy nie było fosforujących kryształów, ani innych źródeł oświetlenie. Była ciemność...
Hagnar Wildschwein:
-Wybaczcie, że pytam- powiedział krasnolud do Mantosa i Elronda -Ale czy rzeczywiście zejście tak głęboko owocuje u was sraczką?-
//Muhahahaha, rotfl - dm
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej