Wampir, do tej pory skryty pod osłoną niewidzialności, pojawił się za niewiele od niego wyższym goblinem, uderzając ukośnie z góry. Goblin, chcący uderzyć w dracona, odwrócił się błyskawicznie, kiedy ostrze opadało mu na kark. Zdążył usłyszeć cios i odpowiednio się ułożyć, aby zbroja zaabsorbowała większość ciosu. Klinga ześlizgnęła się po stalowych płytach, zarysowując je. Wampir uderzył jeszcze raz, tym razem napotkał topór goblina. Ostrza zetknęły się ze sobą, stal zadżwięczała, posypały się iskry. Goblin atakował teraz szybko i pewnie, wpatrując się we wroga nienawistnymi oczami. Wampir zwijał się w unikach, bał się parować mieczem uderzeń długiego, ciężkiego topora. Kątem oka widział, jak Sado leczy elfa leżącego na ziemi. Nagle Nif uniknął ciosu, przesuwając się lekko przed siebie. Ciął błyskawicznie z półobrotu przez brzuch bestii, wkładając w to całą swoją wampirzą siłę. Uderzenie przebiło zbroję, rozcinając skórę i odrzucając lekko w tył. Jednym susem wojownik znalazł się przy wrogu, tnąc znowu, w to samo miejsce. Goblin zdążył się zasłonić trzonkiem topora. Nif, nie tracąc czasu na wyszarpywanie ostrza z drewna, kopnął obiema stopami przeciwnika w pierś. Potwór upadł na ziemię, wypuszczając z rąk broń. Wampir chwycił za rękojeść miecza, unosząc błyskawicznie. Brzeszczot spadł na czaszkę przeciwnika, zabijając go. Nif wyprostował się, patrząc na dracona pytajacym wzrokiem.
[Walka mieczem V, Ostrze krwi, klasyczne pchnięcie, blok górny, blok z odbiciem, potężny cios]
//Wybaczcie krótką nieobecność, ale musiałem oddać komputer na diagnozowanie do serwisu, a kafejka dziwnym trafem była zawsze zajęta.