Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Ruin

<< < (34/58) > >>

Sado:
Dracon natychmiast schował miecz do pochwy i wzniósł się w powietrze. Zdjął łuk z ramienia i nałożył jedną mithrilową strzałę. Machanie skrzydłami wprawdzie przeszkadzało mu trochę w celowaniu, jednak pocisk trafił goblina stojącego nad Siriusa. Strzałą wbiła się w nogę. Potwór wrzasnął, upadając na ziemię. Sado szybko zniżył lot do metru na ziemią i przybliżył się do rannego przeciwnika, nakładając w międzyczasie wybuchową strzałę. Goblin, zauważywszy, że jego przeciwnik w niego celuje, próbował szybko wstać, jednak nie udało mu się to, gdyż wybuchowa strzała właśnie trafiła go w brzuch. Zdążył jedynie spojrzeć, nim jego wnętrzności zostały rozerwane. Dracon szybko wylądował i krzyknął do innych:
- Osłaniać mnie!
Podbiegł do Siriusa i położył dłoń na jego ranie. Westchnął, skupił się i wypowiedział wyraźnie i na głos:
- Ruush Xuesh, Gresh Ilxuesh Arishesh
Rana Siriusa powoi zaczęła się goić. Sado począł ciężej oddychać, a z jego twarzy zaczął kapać pot. Jednak nadal skupiony, ciągle leczył towarzysza, mając nadzieję, że reszta go osłania.

Patty:
Wampir, do tej pory skryty pod osłoną niewidzialności, pojawił się za niewiele od niego wyższym goblinem, uderzając ukośnie z góry. Goblin, chcący uderzyć w dracona,  odwrócił się błyskawicznie, kiedy ostrze opadało mu na kark. Zdążył usłyszeć cios i odpowiednio się ułożyć, aby zbroja zaabsorbowała większość ciosu. Klinga ześlizgnęła się po stalowych płytach, zarysowując je. Wampir uderzył jeszcze raz, tym razem napotkał topór goblina. Ostrza zetknęły się ze sobą, stal zadżwięczała, posypały się iskry. Goblin atakował teraz szybko i pewnie, wpatrując się we wroga nienawistnymi oczami. Wampir zwijał się w unikach, bał się parować mieczem uderzeń długiego, ciężkiego topora. Kątem oka widział, jak Sado leczy elfa leżącego na ziemi. Nagle Nif uniknął ciosu, przesuwając się lekko przed siebie. Ciął błyskawicznie z półobrotu przez brzuch bestii, wkładając w to całą swoją wampirzą siłę. Uderzenie przebiło zbroję, rozcinając skórę i odrzucając lekko w tył. Jednym susem wojownik znalazł się przy wrogu, tnąc znowu, w to samo miejsce. Goblin zdążył się zasłonić trzonkiem topora. Nif, nie tracąc czasu na wyszarpywanie ostrza z drewna, kopnął obiema stopami przeciwnika w pierś. Potwór upadł na ziemię, wypuszczając z rąk broń. Wampir chwycił za rękojeść miecza, unosząc błyskawicznie. Brzeszczot spadł na czaszkę przeciwnika, zabijając go. Nif wyprostował się, patrząc na dracona pytajacym wzrokiem.
[Walka mieczem V, Ostrze krwi, klasyczne pchnięcie, blok górny, blok z odbiciem, potężny cios]

//Wybaczcie krótką nieobecność, ale musiałem oddać komputer na diagnozowanie do serwisu, a kafejka dziwnym trafem była zawsze zajęta.

Gunses:
//Czy wy nie umiecie czytać statystyk broni. Topory Tyreńskie zrobione są w całości ze stali. Nie mają drewnianych trzonów. Widać, że Nif nie czytał moich postów. Wiedział by, że trzon topora przebił zbroje Siriusa, a co za tym idzie, nie może on być z drewna.
//Wszystkie Gobliny Tyreńskie nie żyją.
//Jednemu z nich wypadła złota moneta, z sakwy przy pasie. W ciszy, po walce, miło trzeszczał ogień, pachniała pieczeń...

Gordian Morii:
Gordian cały czas siedział na posadzce plecami oparty o kolumnę. Beznamiętnym wzrokiem oglądał widowisko przedstawione przez wampira jak również Sado. Widział podnoszącego się z ziemi łucznika, niehonorowo zaatakowanego ciosem w plecy. Elf miał już dość tej ciągłej rąbaniny zapełniającej mu ostatnio prawie cały wolny czas. -Jeżeli powrócę do domu to zrobię sobie przerwę. - postanowił w duchu. Przyglądał się trupom poległych goblinów. -Po co? Po co istnieje to całe zło przecież moglibyśmy żyć w zgodzie.-na to zadawane przez siebie pytanie nikt nie mógł odpowiedzieć. Pogrążył się w milczeniu wodząc wzrokiem za tym co robią towarzysze broni. Ból ręki doskwierał...

Sirius:
Skurwysyny- wysyczał elf- Radziłbym nie jeść tej pieczeni. Znając te pierdolone gobliny to człowiek...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej