Tereny Valfden > Dział Wypraw

Chrzest ÂŻywiołów - Grobowiec

<< < (5/39) > >>

Anv:
- Cztery komnaty, a z każdej z nich cztery wyjścia. Tylko jedno dobre. Reszta niesie śmierć tobie, lub wam wszystkim - wciąż powtarzał sobie w głowie wampir.
- Powinniśmy sprawdzić chyba wszystkie cztery i znaleźć tak jak mówili ich centralne punkty, dowiedzieć się czym są i dopiero wtedy spokojnie przemyśleć sytuację i wybrać prawidłową drogę. Chyba nie chcemy się wszyscy pozabijać przez nieprzemyślany, głupi wybór. Ruszamy? - Zapytał wampir resztę drużyny.

Gunses:
//Setmre tylko z wami chodzi, objaśnia fabułę, trzaska w twarze, ale to wy jesteście mózgiem operacji. Wy podejmujecie decyzje czy idziecie czy nie, nie czekacie na Setmre. 

- Komaty są ustawione jedna za drugą. Aby dowiedzieć się co jest w następnej komnacie, tzreba najpierw przejść przez poprzednią. Ruszajcie już! W te drzwi! Otworzylibyśmy wam, ale przed nimi jest linia..

Gordian Morii:
Elf po chwili zastanowienia rzekł -Myślę że nie warto tu stać i tracić czas. Myślę że nasi znajomi bardzo chętnie wyszliby już stąd na powierzchnię. Ruszajmy. - jak powiedział tak zrobił. Szybko przekroczył pierwszą z linii po kilku sekundach był już za kolejną z nich. Gdy był już przy drzwiach pchnął je mocno. Chciał otworzyć przejście na korytarz. Nie wiedział czy nie ma tutaj ukrytych jakiś pułapek ale zaufał wampirom. Wierzył w to że nie ukryły przed nimi niczego o czym same wiedziały gdyż prawdopodobnie zależało im na opuszczeniu tego miejsca. A jedynie my mogliśmy im to zapewnić.

Gunses:
- Chodźmy więc, za naszym słodkim Elfem - zamruczała Setmre i skierowała się za Gordianem. Gdy przechodziła przez pierwszą z linii zawahała się, ale po chwili opanowała sie i ruszyła dalej.
- Rozświetlimy wam drogę - rzekł Regis i lekkim ruchem, z odbicia na palcach podskoczył 5 metrów do góry, złapał się jedną ręką znicza, a następnie podciągną się na niej i wyją jedno z łuczyw. Zeskoczył na dół i rzucił łuczywem w wyrzeźbioną głowę smoka. Zaśmierdziało palonym prochem, a chwilę później w ciemnym korytarzy, do którego drzwi otworzył Gordian, zajaśniało od ogni.
- Ten płomień przejdzie przez wszystkie z komnat i rozświetli wam drogę. Zapewne, zanim przejdziecie tym korytarzem, ogień zapłonie już na ścianach w sali grobowej. Idźcie i przyjmijcie chrzest!
Korytarz, do którego wszyscy weszli był duży, ale krótki. Za wami z głuchym trzaskiem zamknęły się wrota. Ostatnim obrazem były cztery wpatrzone w was twarze Wampirów. Cały tunel zatoną w cieniach i migotliwych światłach ogni. Przed wami zalśniły metalicznym blaskiem pierwsze z wrót. Z każdym krokiem było coraz goręcej... Same wrota były mocno nagrzane, ale nie parzyły.

//Jesteście przed drzwiami.

Gordian Morii:
Elf odczuwał gorącą które z każdą chwilą napełniało pomieszczenie w którym się znajdowali. Stanęli przed drzwiami. Nikt z obecnych nie zbliżał się do rozpalonych prawdopodobnie gorącem panującym za nimi drzwi. - Raz kozie śmierć, a przygoda to przygoda.- powiedział cicho elf i zbliżył się do drzwi. Czuł wzrastające gorąco ale uparcie wysuwał rękę coraz dalej, powoli zbliżając się do drzwi. Gdy już ich dotknął stwierdził iż są bardzo gorące ale w nieznany mu sposób nie wyrządzają mu żadnej krzywdy, nie parzą. Elf natarł na drzwi całym ciałem próbując je uchylić...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej