Pienik, osobiście nic do Ciebie nie mam. Wymieniłem się z Tobą paroma wiadomościami, tutaj mogę potwierdzić, że żadnego przekonywania czy coś nie dostałem. Ale...
Ostatnio w dyskusji o grze zacząłeś trollować. Nie powiem, śmieszyło mnie przez pewien czas. Ale każdy człowiek ma swoje granice. Zaczęło mnie to nużyć i irytować. Nie, nawet mogę szczerze przyznać, że zaczęło mnie to wkurwiać. Nie wiem jakie miałeś i masz teraz zamiary z tym forum. Jeśli nie próbowałeś zniechęcać do gry i forum, to niestety muszę Ci powiedzieć, że w pewien sposób to zrobiłeś. Spójrz na to z obiektywnej strony. Przychodzi nowy gracz, zakłada konto na wiki i stwierdza poczytam sobie troszeńkę Dyskusję, co tam gadają o tym systemie. A tu SRU. Jakieś trolle, kłócące się o mlecze, kolejny, który mówi nara frajerzy. Nic, tylko neguję ten system, dziękuje bardzo za grę, gdzie nawet ogarnąłem zasady, to MENTALNOÂŚĂ niektórych graczy nie pozwala na to. Więc powtarzam, by sens tej kwestii był naświetlony. Chcąc, nie chcąc zniechęciłeś do gry. Z tego co zauważyłem, nawet sam o tym wspomniałeś, wkład w rozwój TG miałeś. Ale niestety pozytywne cechy i negatywne dla mnie się sumują i wiadomo co wychodzi. System nie jest idealny, prawda, można się czepiać, prawda. Ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Nie zwracam takiej dużej uwagi na niedociągnięcia, ponieważ chcę się CIESZYĂ grą, nic więcej. By się cieszyć, wystarcza mi to co jest. I mam nadzieję, że z innymi jest podobnie. Ktoś złośliwy może powiedzieć, że - chcesz się cieszyć grą, jak tu to robić, jak trzy godziny musisz myśleć nad statystykami itepe. Otóż mam na to jedną odpowiedź. RPG. Nie mówię tutaj o grach komputerowych, mówię o tych prawdziwych role plejach, które odbywają się w wąskim gronie znajomych, papierkowe i wysilające głowę. Marant to mniej, więcej coś takiego. Spójrzcie sobie na grę Burning Weels. Tam musiałem ze znajomymi z 1,5 godziny myśleć nad właśnie statystykami, potem jeszcze musieliśmy sprawdzać, czy coś zgadza się z mechaniką. I co z tego, że walka bronią białą mogła trwać 2 godziny (dosłownie, zabicie jednego wroga) bo nie mogliśmy zabić wroga, który leżał, ale nie mogliśmy wyrzucić odpowiednią ilość kostek. Gra dawała wielką frajdę, bo o to w tym chodzi!
Multi post, ale ja tam mogę. W końcu offtop, a chcę by moja wypowiedź normalnie się pojawiała, a nie ktoś przeczyta przez przypadek.