No ale bez jaj, dzisiaj na polskim tak z nudów mówię do znajomka, żeby mi wyliczył średnią, no i po rezultacie żmudnego dodawania ocen i późniejszego ich dzielenia miałem lekkie zdziwko w stylu "co kurwa? Jakie 5.0?". Nie żeby mi nie pasowało.
Gdy ktoś ma średnią 5.0, to faktycznie, dodawanie ocen w stylu: "5,5,5,5,5,5,5,5,5,5," i późniejsze ich dzielenie jest żmudną pracą. Tak jakby w ogóle było coś do liczenia. o.O
B.T.W. Taka refleksja... Wy tez lubicie jak ktoś pisze na fejsbuczku post w stylu: "ale beznadziejny dzień, chcę się zabić", a przy jakimkolwiek pytaniu z kogokolwiek strony owa osoba odpowiada "tu nie ma o czym mówić"? To jeden z tych momentów w których czuję się o ogniwo ewolucji wyżej niż ten cały plebs. :]