Według mnie Marant nie pada. Wręcz przeciwnie. Od czas, gdy Canis sprawił, że odeszło wielu graczy. Aktualnie co jakiś czas mamy nowych graczy, a nawet wracają starzy. Jedynie MG, przywódcy organizacji się burzą i wielu graczy, na dyktaturę Isa.
Tu nie chodzi o dyktaturę. Tutaj chodzi o nieumiejętność pogodzenia się z zasadami gry. Zauważ, że wcześniej czepiał się gracz, na którego niekorzyść został rozwiązany spór. Zgodnie z zasadami nie miał racji więc nie przyznałem mu jej. Teraz sprawa powtórzyła się po stronie MG. To Mistrz Gry popełnił błąd, do którego nie potrafi się przyznać. Gracz zawinił złym opisem. To jednak nie jest powód by łamać zasadę NIE ZABIJAMY GRACZY. Jak widzisz niezależnie od strony konfliktu wychodzi na to, że nigdy nie mam racji, bo trzymam stronę ustaleń, a nie jestem przychylny do każdego przewinienia i każdej samowolki.
W pracy MG istnieje pewien łańcuch komunikacji. MG chce coś wprowadzić, idzie z tym do mnie, ustalamy kompromis. Jeśli wygląda to tak, że MG wprowadza coś za moimi plecami następnie ma do mnie pretensje, że przestrzegam zasad i jestem złym dyktatorem. To może rzeczywiście dobrze, że decyduje się zrezygnować.