Patty na cholerę Technikowi Informatykowi Rybosomy, Mejoza, Allele, albo na chuj mu potrzebna reakcja spalania metanu? To że mamy system szkolnictwa z ZSRR, gdzie na zachodzie już w szkole średniej masz tylko to co jest na Twoim kierunku to nie znaczy, że to jest okey i jebać to bo tak musi być. Gierek robił tą reformę w latach 70?
Mówię, chcesz się uczyć tego, czego potrzebujesz, idź do zawodówki. Tam nikt nie przymusza do nauki rybosomów.
Zachód... Patrz na USA, gdzie rodzimych naukowców jest kilku, cała reszta to imigranci, idący za chlebem.
Rybosomy to znowu przykład skrajny, na biologi uczy się człowiek o antykoncepcji, dajmy na to. Pierdolenie, że ludzie się na tym znają, patrzę po znajomych dziewczynach z podstawówki. Połowa albo w ciąży, albo z dzieckiem na ręku. Ja na podstawowej biologii uczę się o rzeczach umiarkowanie ciekawych, takich, które w końcu się przydadzą. Ja wiem, informacje o tym, jaki śluz wydziela się z pochwy w jakim okresie owulacyjnym jest mi całkowicie niepotrzebny, ale znajomość wielu metod antykoncepcji już tak.
Badacze doszli do wniosku, że obecny system edukacji uczy schematów, zabija kreatywność i wyśmiewa geniuszy.
Ostatnio robiliśmy maturę z polskiego, z tego, co mówiła nam polonistka wywnioskowałem, że zabronione jest pisanie własnych przemyśleń. Analizujesz tekst i basta, jak zrozumiałem. Także ja wiem, że to zabija kreatywność, <dalej mądry bełkot>.