ÂŹle, Gor. Nie rozumiesz mnie. Mnie denerwuje, jak ktoś się wywyższa tym, że nie pije. Nie mam nim do tego, jak ktoś nie pije. Doprowadzenie się co tydzień do nieprzytomności też fajne nie jest. Ja lubię sobie normalnie golnąć piwko, dwa, jak jestem w klubie to parę więcej, jak jest jakaś specjalna okazja, to zdarza mi się przesadzić. I choć przyjemne to nie jest, to za jakiś czas wspomina się to z uśmiechem, tak jak głupie wybicie szyby piłką czy dostanie wpierdolu kijem hokejowym ;]
Wiesz jak dla mnie to jakakolwiek forma wywyższania się jest objawem niedowartościowania przez... yy... rówieśników? rodzinę? społeczeństwo? Nie jestem w stanie powiedzieć. Więc to również mnie irytuje. Jednak wkurza mnie też to gadanie, że na imprezie trzeba się opić, bo na trzeźwo jest drętwo;/ Sam jak już wspomniałem piwo lubię wypić od czasu do czasu, ale pica wódki nie uznaję i mimo, że nie wadzi mi jak ktoś pije*, ja sam nie pije.
*do momentu, aż pijący nie zacznie z siebie robić herosa, laskowyrywacza i super śmiesznego gościa opowiadającego super inteligentne dowcipy - wtedy usuwam się z towarzystwa danego osobnika do momentu wyparowania alkoholu.