Jak się jest totalną cipą, to tak jest.
Julku, źle zrozumiałeś. Po prostu chodzi mi o to, że Koza wielkim ateistą jest, a jakoś daje się, z tego co wyczytałem, wbrew swojej woli, zabierać do kościoła. Trzeba umieć postawić na swoim! Komuszek taki niby! 
Chyba, że ktoś ma konsekwentnych rodziców, którzy odbiorą nastolatkowi, totalnie od nich zależnemu, to co lubi i to co jest mu potrzebne. Mój kolega mający rodziców, chcących aby wszystko wyglądało "tak jak należy" jest zmuszony do wielu rzeczy, bo w przeciwnym razie czekają go konsekwencje. Po kilku razach kiedy był odcinany od gotówki, internetu, komórki, treningów nauczył się że z rodzicami nie wygra. Tak więc to nie kwestia bycia "totalną cipą", tylko specyficznego charakteru prawnych opiekunów, Twojej wygody i tego czego jesteś w stanie sobie odmówić dla dobra sprawy.
Etyki uczą także księża, więc tylko idioci chcą ją organizować. Uruchomcie myślenie.
Indeed. Ksiądz jest przecież po teologii, tak więc prawnie ma uprawnienia do wykładania tego. Szkoła mająca obowiazek zapewnić lekcje tym, którzy nie chcą chodzić na religię, ale jakieś zajęcia zamiast tego chcą mieć. W tym wypadku ksiądz wystarcza. To, że to nieco mijające się z celem, to inna sprawa. Na papierze jest wszystko ok.