Duże miasta męczą swoim tłokiem, małe brakiem dostępu do wszystkiego, co jest w dużych miastach, miasteczka tym, że wszyscy wszystkich znają, a polskie wsie dzielą się na rolnicze, zapyziałe (które określają się przez swoją nazwę) i te takie podmiejskie... życie w takim to chyba najlepsza opcja, jakbym miał wybierać, jednak trza najpierw mieć za co tam mieszkać. Na dobrą sprawę fajnie by było zasiedlić się wszędzie po trochu - odrzuca mnie myśl o monotonnym, stałym życiu, bleagh.
A tak na marginesie - witam ponownie, po kilku latach nieobecności.