Tereny Valfden > Dział Wypraw
Klucz ognia - Południe
Gunses:
//Chcesz pokazać, że jesteś fany, bo zranił się w noge szkielet. O tym, że przez to masz rozdartą szatę i promienie słońca mogą cię dopaść, też pomyślałeś...
//Szkielety nie żyją - znowu.
Jeden z mężczyzn. Niski, krępy, żylasty i zarośnięty jak wilkołak podszedł niepewnym krokiem do ciebie.
- Dziękować panie za ratunek! Za wybawienie dziękować! Nie lza było nam łazić nocą bladą, oj nie lza. Ale co zrobić? Na potwora my się zasadzili. Na ogień żywy...! - mężczyzna, który mógł robić za brata lykantropa, zająknął się. Teraz dopiero przyszła mu do łba pewna myśl - Yyy... A wy cali, panie, aby jesteście?
Foltest:
- Nie, martwy jestem... Ogień żywy powiadasz człeku? Gdzieś ty widział taką bestyje?
Gunses:
- Ano! Prawdę gadam. Zastwili my się na paskudę, w siedmiu. Gadzina jednak poczęstowała naszych kompanów i oni ziemię teraz gryzą. Ale i bestyja dostała od nas bobu! Zaczaiła się o tam - pokazał palcem - Tam jaskinia! grota stwora! Twu! Na pohybel mu!
Foltest:
- Cóż, w takim razie. Trzeba bestyje ubić... - Wampir wolnym krokiem poszedł w kierunku jaskini. Wszedłszy rozejrzał się po jaskini uważnie...
Gunses:
Jaskinia nie wygląda na wielką. W powietrzu czuć zapach siarki. Powietrze jest gęste i gorące. Z głębi jaskini dobiega ryk, będący odgłosem cierpienia i gniewu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej