Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wyspa Goofy'ego
Sado:
Dracon zmarszczył brwi, widząc całkowicie łysą głowę Meba. Jednocześnie złapał się za swoje włosy i ugryzł się w wargę. Wreszcie odezwał się niepewnie:
- Mebo... odpowiedz mi... jesteś łysy, bo wszystkie włosy ci wypadły czy często golisz głowę?
Canis:
// Jest 3 członków rady starszych (starszyzny), każdy żyje w osobnym domu...
Weszliśmy do domu, ten dom, był podzielone, na trzy części, dwie niewielkie sypialnie i jeden duży salon, gdzie znajdowały się dwa trony, jeden większy od drugiego, jeden stół, okrągły, przy którym widniało 5 miejsc siedzących. Usiadł przy stole i wskazał ręką, po chwili do sali przyszła pewna kobieta, niezwykłej urody i usiadła obok władcy.
- Jak się nazywasz przybyszu?
- Canis, a ty? Kim jest ta kobieta?
- Goofy. Czemu przybyłeś na nasza wyspę? jakie są cele... przyczyny, powody niepokojenia nas... jesteśmy pokojowymi ludźmi... To moja córka, następczyni mej posady.
- Chcę na tej wyspie skryć swe serce, jeżeli okaże się odpowiednia...
- Swe serce... na pewno jakaś nasza kobieta cię zauroczy.
- Nie o tym mówię. Zresztą, czy mógłbyś mi pomóc? Potrzebowałbym mapy wyspy i zaznaczonych jakiś miejsc, np tej wioski, może jakiś grobowców, latarni, studni...
Dziewczę przyglądało się mi z zaciekawieniem, po czym w swym języku przemówiła do ojca, ten jej odpowiedział delikatnie poddenerwowany i wkurzony, po czym spojrzał na mnie.
- Coś się stało?
Przemówił do swojej córki, właściwie nawrzeszczał na nią.
- Nic, powiedziała że chce ciebie posiąść, posiadać ciebie... Mogę zrobić taką mapę, w ciągu kilku godzin wraz ze swymi pomocnikami narysujemy...
- Proszę by była w miarę dokładna.
- Oczywiscie...
Powiedział i wyszedł zostawiając mnie na pastwę swojej córki...
Vender:
Vender odwrócił się do Gordiana i Nilstema.
-No dobra to chyba już idziemy-rzekł-ruszając powolnym krokiem do granic wioski.
Ciekawe co ich pisma mówią o wampirach pomyślał.
Sado:
- Mebo. Mała zmiana planów. Znajdź domy starszyzny i rozpocznij rozmowę z którymś z nich. Ja muszę coś zrobić. - rzekł Dracon, odwracając się. Wytężył wzrok w poszukiwaniu jakiegokolwiek bambusa.
Canis:
Znalazłeś rosnące bambusiki.
Wyszliście.
Dziewcze wstało i podeszło do stojących regałów przy ścianie, wzięła dwa kubiki wzięła kilka bukłaków i wróciła do okrągłego stołu, położyła przede mną jeden kubek i nalała napoju również do swojego i do tego.
Powiedziała coś, pomagając gestykulacja, z czego wywnioskować można było, że zaproszenie to do wypicia zawartości kubka.
Wziąłem go do reki i przyłożyłem do ust i popiłem zawartości.
- Dobre to wino...
- Wino?
Powtórzyła zdziwiona.
- Podałaś mi wino
I wskazałem na zawartość kubków...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej