Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podążając tropami przeszłości
Boba Fett:
- Mieliśmy przejść przez tamtą wieś, a że nas trochę gonili nie zboczyliśmy aż tak z naszego kursu. Dalej będziemy się kierować na południe, aż natrafimy na jakieś charakterystyczne miejsce, które dokładnie wskaże mi drogę do miejsca, do którego podążali. Jak na razie możecie odpocząć po ucieczce i wyspać się do rana.
Czaroxxx:
Kyras ułożył się przy ognisku najwygodniej jak to tylko było możliwe w obecnych warunkach. Starał się zasnąć by odzyskać siły potrzebne do zmagania się z kolejnym dniem. Przed zaśnięciem jeszcze przez chwilę spoglądał na gwieździste niebo i nie wiedzieć czemu bardzo podobały mu się migoczące gwiazdy. Jego powieki były coraz ciężkie i w pewnym momencie zasnął błogim snem.
Boba Fett:
Ranek nastał jak z bicza strzelił. Fett nie spał w zasadzie całą - ciągle dorzucał drwa do ogniska i nasłuchiwał, czy aby pogoń nie postanowiła ponowić poszukiwań zbiegów. Sołtys zapewne już wie o ich nocnej ucieczce. Wstał - widząc że jego towarzysze śpią lub chociaż udają, postanowił pójść i upolować coś. W posiadłości Gnughra nie zjadł za wiele, ale to z powodu tego, że w jedzeniu mogło coś być...
Chwycił łuk, zarzucił kołczan na plecy i ruszył w las. Nie zamierzał polować na grubszego zwierza, obawiał się także, że natrafi na stado zębaczy, które ostatniej nocy pomogło im uwolnić się od nagonki. Szukał czegoś w pokroju ścierwojada lub dzika... Wreszcie dostrzegł krzątaninę w krzakach - jak się okazało, był to pokaźnych rozmiarów kretoszczur. ÂŁowca nagród przykucnął, wyciągnął jedną strzałę i naciągnął ją. Miał to być zwykły strzał, sprawdzający jego zdolności myśliwskie. Począł zbliżać się do swojej ofiary na kuckach (Skradanie), aż ta wreszcie wyczuła wroga. Kretoszczur zaczął wydawać ostrzegawcze głosy, jednakże widząc, że człowiek nic sobie nie robi z tego, ruszył do ataku. W chwili, gdy zwierz poruszył pierwszą łapą, Fett puścił cięciwę. Nim potwór poruszył kolejną łapą, strzała przeszyła jego ciało mijając głowę tylko o kilka cali. Ostatnie kwilenia w męczarniach zakończyły życie kretoszczura.
Boba Fett zbliżył się do upolowanej ofiary i jednym mocnym ruchem ręki wyrwał z jej cielska wbitą strzałę. Zakopał ją pod małą warstwą ziemi i zarzucił sobie na bark zwierza. Wrócił się do obozowiska, gdzie miał zamiar go upiec i najeść się do syta...
Czaroxxx:
Kyras obudził się. Noc minęła mi dosyć przyjemnie a nawet twarda ziemia nie była dzisiaj tak a twarda. Gdy podniósł się zobaczył, że ÂŁowcy nie ma a elf cały czas śpi. Powoli wstał, wyciągnął się, głośno ziewną. Ognisko cały czas się paliło. Kyras ponownie spojrzał na elfa.
-Ktoś tu ma nie przespaną nockę. -Powiedział pod nosem. Podniósł z ziemi miecz po czym zaczął z nim trenować w oczekiwaniu, że zaraz zjawi się Fett i będą mogli wyruszyć w dalszą podróż.
Nie minęła godzina gdy z lasu wyłonił się ÂŁowca z okazałym kretoszczurem na plecach.
-No widzę, że nie próżnowałeś. ÂŁadna zdobycz. -Kyras wyraził swój podziw oglądając upolowane zwierze. -I tylko jeden strzał. ÂŚwietnie strzelasz muszę przyznać. Nie chciałbym być twoim celem bo zapewne skończyłbym podobnie jak ten nieszczęśnik. -Wskazał kiwnięciem głowy na leżącego już przy ognisku kretoszczura.
-No poszczęściło mi się. -Odrzekł krótko ÂŁowca. Przygotowując zwierze do upieczenia na jeszcze palącym się ognisku. -Szybko posilimy się a potem ruszamy dalej, jesteśmy już niedaleko celu. -Dodał po chwili.
Wojownik siadł przy ognisku oglądając jak ÂŁowcy szybko i sprawnie idzie skórowanie i dzielenie zwierza na części.
Po chwili osobne kawałki mięsa ponabijane na zaostrzone kijki opalały się nad płomieniami ogniska.
Boba Fett:
Po strawie i ugaszeniu ogniska grupa ruszyła dalej. Według słów Fett nie powinni być już daleko - wiadomo było, że na pewno przeszli większą część drogi.
- Musimy trafić na spore jezioro, dlatego szukajcie oznak takowego... Charakterystycznych zwierząt, roślin. Nie jesteśmy daleko, a nie byłoby dobrze, gdybyśmy minęli nasz cel podróży.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej