Tereny Valfden > Dział Wypraw
Podążając tropami przeszłości
Czaroxxx:
Za Aragornem i Fettem wyskoczył Kyras. przedtem wyrzucając miecz i zostawiając w budynku resztki swojego pancerza bez naramiennika.
-Nie przyda mi się to więcej. -Powiedział Kyras.
Boba Fett:
Grupa zabrawszy swoje rzeczy zaczęła się skrycie przemieszczać między budynkami. Pierwsze kilkadziesiąt metrów było dosyć proste, schody zaczęły się dopiero na obrzeżu wsi, gdzie akuratnie przy ognisku siedziało kilku orków. Fett z towarzyszami minęli ich i dotarli na skraj lasu, gdy nagle zza drzewa, odetchnąwszy z ulgą, wyszedł jakiś mężczyzna. Z początku nie zauważył całej trójki, jednakże jeden nierozważny krok któregoś z nich sprawił, że mężczyzna odwrócił się w ich kierunku i dostrzegł trzy ciemne sylwetki.
- Kto tam? - krzyknął.
Nie usłyszawszy odpowiedzi zaczął wołać orków, którzy odpoczywali przy ognisku.
- Biegiem, ale jeden za drugim! - wysyczał Fett.
Zaczęli uciekać. Teraz to oni byli zwierzyną...
Czaroxxx:
-Cholera jasna... -pomyślał Kyras uciekając przed pościgiem. -A już było tak dobrze. Całe szczęście, że zostawiłem nagolennice bo ciężko by się z nimi biegło. -Wojownik spojrzał na ÂŁowcę. -Już wiem jak się czuje twoja ofiara. -pomyślał. Bez spoglądania za siebie Kyras pobiegł dalej za swoimi towarzyszami.
Boba Fett:
Biegli dużą część nocy próbując omijać większe skupiska drzew oraz ewentualne legowiska zwierząt i bestii. Ucieczka była już męcząca, a pogoń nie chciała dać za wygraną - Fett najwyraźniej dobrze twierdził, że sołtys ma jakieś plany w związku z nimi.
W pewnym momencie rozległ się ryk, krzyk i odgłos uderzającego żelaza o kamień. Wnet koło uciekających przebiegły trzy zębacze, które za głosem instynktu podążyły w stronę niedawnych odgłosów, które z czasem nasilały się.
- Wykorzystajmy ten fakt i oddalmy się z tego miejsca, póki oni są zajęci. Rozbijemy obóz na jakiejś polanie i odpoczniemy do rana - rzekł łowca nagród do swoich towarzyszy.
Czaroxxx:
Drużynie udało się zgubić pościg i rozbić obóz w miejscu nader sprzyjającym. Mała polanka z jednej strony otoczona niewielkim nasypem skalnym przy którym znajdowało się małe źródełko, z drugiej strony zaś dosyć sporą otwartą przestrzenią. Była wciąż noc jak bohaterowie odpoczywali przy świetle niedużego ogniska.
Nieba jest bezchmurne przez co było widać wszystko na sporej przestrzeni.
-Na szczęście udało nam się uciec przed tymi cholernymi orkami. Czułem, że nie wyniknie z tego nic dobre. Wiesz może, ÂŁowco gdzie obecnie jesteśmy? -zagadnął Kyras.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej