Jeśli chodzi o mnie, to nie uważam się za uzależnionego od kompa, chodź często mam go włączonego. Jak jestem na kompie, to zagram w coś raz na 3 dni i to niecałe 30 minut, a zazwyczaj rozmawiam z ludźmi i staram się o brudną robotę (niektórzy wiedzą o co mi chodzi). Jeśli ktoś zadzwoni do mnie z pytaniem "czy wyjdę" to prawie zawsze odpowiadam że tak. Jednak dość rzadko to się zdarza (że mnie zaproszą), bo znając tych co mnie zapraszają na dwór, zaraz wyjmą piłkę i zaczną grać w nogę, za 10 minut się zmęczą, siądą na huśtawkę, zaczną pier*olić o największych pier*ołach jakie świat widział, a za 15 minut pójdą do domu, tak więc ja wspaniałomyślnie zacznę im gadać, jacy to są świetni że 10 minut nie wytrzymają w piłkę itd. Czyli podsumowując - w domu nie mam nic do roboty, tak więc często siedzę przed kompem, słucham muzyki, gadam z ludźmi i odwalam brudną robotę, a jeśli mam coś innego ciekawego do roboty, to gaszę kompa i to robie.