Mężczyzna dziwnie przypatrywał się przywiązanej do mojego pasa kostce dusz. Sięgnąłem więc po nią...
- Ha! Masz to, masz to. Ale nie dasz rady, oj nie dasz. Jesteś za słaby. To nadchodzi, nikt tego nie zatrzyma. Nawet kostka, nawet ty.
- Co nadchodzi?
- To! Widziałem to! Przemówiło do mnie, dało mi moc.
- Odejdź od stołu, poddaj się.
- Nie, nie rozumiesz tego. Jesteś głupcem. Dziewczyna weź ją nie jest mi potrzebna. Mam to czego chciałem.
Mężczyzna sięgnął po wywar leżący na stole tuż obok dziewczyny, szybkim haustem połknął śluzowatą ciecz. ÂŻyły mu napęczniały, zrobił się czerwony, krew napłynęła do oczu spływając niczym łzy. Chrząknął i padł na ziemię martwy.
- Sprawdźcie co z dziewczyną!
Podszedłem do stołu, gdzie stały pozostałości po przyrządzonym wywarze.