Tereny Valfden > Dział Wypraw
Opętani wieśniacy
Mantos:
- Smoki? Może to ma jakiś związek z tymi lejami energii które się tam ostatnio pojawiły? - elf podszedł do Canisa, dziewczyna którą związał pluła i krzyczała - Rany, nie możesz jej na chwilę zakneblować?
Isentor:
Sięgnąłem do pasa po ówcześnie przygotowaną runę wygnania. Przyłożyłem papirus do czoła wieśniaczki.
Ta poszamotała się jeszcze przez chwilę po czym mocno jęknęła i straciła przytomność. Osoby po rytuale przejścia mogące widzieć astralne byty spostrzegły purpurową smugę unoszącą się z dziewczyny. Dym zanikł po chwili...
W tym samym czasie z pięterka w stodole zeskoczyła jedna z wieśniaczek, wprost na barki Canisa, wbijając mu pazury w szyje.
Devristus Morii:
O koleżanka Canis ci przybyła - rzekł Dev, podbiegając do wieśniaczki. Demon złpał wieśniaczkę i szarpnał ją mocno do tyłu.
Canis:
chwyciłem zdrową ręką tę dziewkę za włosy i zrzuciłem ją z siebie na ziemię, za pomocą telekinezy uniosłem ją i dopchnąłem do ściany szamotała się i wierciła próbując usiec telekinetycznym uwięzom. zacząłem szybko iść w jej stronę...
- ty mała wstrętna... nawet ładna... paskudo... - sięgnąłem zdrową, prawą ręką po runę wygnania w saszetce i rozwinąłem, w tym czasie uderzyłem w prawą część barku przyciskając do ściany i przyłożyłem zdrową rękę do czoła wraz z runą i przelałem energię by aktywować runę, po chwili ciało padło na ziemię omdlałe. Na poziomie łopatki widać było niewielki krwiak spowodowany uderzeniem drewnianej ręki. - to było chcący... - Zacząłem rozglądać się wokół siebie by ponownie się coś takiego nie wydarzyło...
Runa wygnania: http://images24.fotosik.pl/15/54aeb86558403b8b.png
Isentor:
Zza wozu stojącego przed drugim wejściem do stodoły dobiega jakieś mlaskanie...
Okryłem uwolnioną od demona kobietę swoim płaszczem.
- Zajmijcie się tymi dwiema spętanymi wieśniaczkami, przecież macie runy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej