Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wolny rynek
Hagnar Wildschwein:
Było jeszcze dość jasno na niebie kiedy krasnolud przechadzał się po jednej z podrzędnych dzielnic. Był ubrany w zbroję milicji więc wzbudzał niebywały respekt. Ludzie tutaj mieli specyficzne nastawienie wobec tej grupy. Niby ich wielce szanowali za to, że bronili ich "majątków", ale również nienawidzili bo milicja nie pozwalała im okradać innych. Tak więc, nieco zachmurzony Domenic szedł między slamsami oglądając biedotę i kryminalistów. Po szosie przechadzał się podręcznikowy, młodociany przestępca w nastoletnim wieku. Stojem nie różnił się od innych, ale wydawał się wyjątkowo podejrzany. Krasnolud tylko skinął na niego, a ten widząc, że nie ma drogi uczieki podszedł do milcjanta.
Słuchaj młody, widze po tobie, że frajerem nie jesteś. Rzeknij mi tu zaraz czy nikt podejrzany nie kręcił się po dzielnicy. Szczególnie ktoś od kogo śmierdziało złotem. he?.
Młodzik dziwnie popatrzył się na Domenica, ale jego rekacja była całkiem normalna. Młodzik...
///Całe poszukiwania mają się odbywać tylko w tym temacie czy mamy krążyć po innych tematach?
Serail:
Rahtar:
Przechodzień zdziwiony odrzekł:
-Cóż, w Atusel Elvar pożycza pieniądze, o nikim innym nie wiem.
Paweł Najemnik z Farmy:
Przechodzień zastanowił się chwilę i odpowiedział zamyślony:
-Hmm, słyszałem, że pojawiła się nowa osoba pożyczająca pieniądze. Co prawda sam nie korzystałem jeszcze z jego usług, ale podobno osoba jest godna zaufania.
Po czym przechodzień podał namiary na miejsce pobytu lichwiarza.
Domenic:
Młody wybełkotał:
-ÂŚmierdzi to od ciebie, nie próbuj mnie wyprowadzić z równowagi, bo się zdenerwuję.
Powiedział elf, który wyraźnie był pod wpływem alkoholu.
//Po tej rozmowie spotykacie się w miejscu zbiórki//
Baś-ka:
Rahtar odrzekł przechodniowi:
- Dobra nieważne - po czym udał się do miejsca zbiórki, by zobaczyć jak idzie reszcie. Ból i osłabienie ustały i Rahtar poczuł że jest silniejszy niż przedtem, a także miał szybszy refleks i zręczność. Został już prawdziwym pełnoprawnym wampirem.
Hagnar Wildschwein:
Domenic mocno zadziwiony zachowaniem pijanego elfa niemal targnął się na jego życie, ale coś podpowiadało mu aby go jednak puścił. Gdy wyszedł zza rogu ujrzał lokalną bandę, która czekała na elfa, z którym krasnolud rozmawiał. Podziękował rozumowi za opanowanie i szybkim krokiem ruszył pod karczmę. Słońce w ostatnich dniach ciepłej pory świeciło mocno. Pod karczmą stał Rathar z wyraźnie pochmurną miną. Jak widać i jego poszukiwania spęzły na marne.
Pawel Najemnik z Farmy:
Dzięki, myślałem już że będę skazany na tego Elvara.
Po czym poszedł do miejsca zbiórki i powiedział Rahtarowi.
Mam gościa ale najprzód musi iść do niego żebyśmy wiedzieli czy ma ochronę. Najlepiej żeby ktoś z nas poszedł tam jako jego klient.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej