Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wojna z Meanebem - posterunek Atusel

<< < (20/84) > >>

Canis:
(orkowie są w dość niekorzystnej sytuacji, my jesteśmy we wiosce, jesteśmy wyżej położeni, nie mają jak nas zestrzelić bo nie mają łuków.)

Chwyciłem za kolejną strzałę i przyłożyłem ją na łuk(ÂŁuk: Krycz 3; Specjalizacja: Walka ÂŁukiem: IV), po czym wybrałem sobie jednego z pozostałych orków, "Ten" pomyślałem i celując w jego klatkę piersiową wypuściłem strzałę, nie zdążył się wiele przemieścić gdy strzała wbiła się mu w prawą część klatki piersiowej niszcząc płaty płucne i zalewając je krwią. ork padł martwy na ziemię, kończąc swój zywot dostał drgawek, po czym definitywnie zmarł.

zostało: 4 orki poborowe

Dragosani:
Drago po krótkim odpoczynku ponownie stał się niewidzialny. Zaszedł jednego z orków od tyłu i z całej siły kopnął go w zad. Wrogi wojownik przewrócił się i natychmiast na ziemie odwrócił, by zobaczyć kto go zaatakował i ewentualnie zablokować cios. Lecz jego wzrok nie był w stanie przeniknął wampirzej niewidzialności. Drago wbił mu jeden miecz z prawej strony piersi, a drugi z lewej. Bestia ryknęła z bólu i zdziwienia. Wampir powoli przekręcał ostrza delektując się cierpieniem potwora. W końcu wyrwał je z ciała wroga i szybkim cięciem Ostrza Valfden rozciął jego tętnice szyjną. Kucnął, zebrał trochę krwi w nadstawioną dłoń i wypił.

Została trójka orków.

Doman:
Zauważyłem 3 orków, próbujących dostać się do wioski. Pomyślałem, że lepiej ich nie atakować, ale... musiałem. Ruszyłem w ich kierunku krzycząc:
- Chodźcie do mnie! Chodźcie!
Pierwszy ork odłączył się od pozostałej dwójki i ruszył na mnie. Za chwilę byliśmy już koło siebie. Zauważyłem ranę na jego szyi. Zadałem tam potężny cios (Potężny cios). Ork spróbował zablokować, jednak nie zdążył. Mój cios nie trafił czysto w ranę na szyi, lecz w twarz. Ork padł na ziemię, lecz ruszał się. Pozostałe dwa orki, były już koło mnie. Jeden z nich, zrobił zamach, znowu musiałem blokować. Odbiłem jego cios (Blok z odbiciem), a jego broń zasłoniła oczy drugiego stwora. Wykorzystałem to i pchnąłem mój miecz (pchnięcie) dokładnie w serce tego orka. Ork padł na ziemię nie ruszając się, kiedy zobaczyłem jak ostatni ork zadaje właśnie cios. Na blok było już za późno. Na szczęście ork, nie uderzył z dużą precyzją i zranił mnie tylko w lewą rękę. Nie pozwoliłem temu orkowi drugi raz zadać ciosu, i po raz kolejny wykonałem potężny cios (Potężny cios). Trafiłem go prosto między oczy. Stwór padł na ziemię martwy. Kątem oka zauważyłem jak ork którego przed chwilą powaliłem, szykuje się do ciosu. Nie pozwoliłem na to, obróciłem me ostrze i wykonałem pchnięcie w tył (Pchnięcie w tył). Me ostrze przeszło między mą ręką a mym ciałem i uderzyło orka dość niecelnie, w żebro. Mimo tego, ork padł na ziemię nie ruszając się. Trzymając się za ranę na lewej ręce wróciłem na moją pozycje.

Zostało 0 orków poborowych ;]

Baś-ka:
Rahtar ogarnął wzrokiem pole walki, cały oddział orków został wycięty w pień, jednak potężna armia wroga budowała teraz obozowisko na plaży. Rahtar zszedł z dachu i podszedł do króla mówiąc:
- ÂŻaden z tych orków poborowych nie przeżył. Czekamy na rozkazy.

Gromak:
Amen siedział na ziemi i opatrywał swoją głęboką ranę, dzięki nauczonej wytrzymałości na ból nie czuł bólu, mruczał tylko pod nosem:

- Przeklęci orkowie...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej