Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wojna z Meanebem - posterunek Atusel
Danielin:
Danielin widząc że słońce wschodzi odleciał do karczmy
Sado:
Dwa Guiralony wściekle machały swoimi rękoma przed Draconem. Czuł, że w ich wypadku na nic zdadzą się żadne bloki. Zrobił salto w tył i rzucił się na bok(Akrobatyka). Usłyszał naciąganą cięciwę i bieg wielkiej małpy (Wyostrzenie zmysłów). W ostatniej chwili schylił się, unikając strzały wystrzelonej przez ogra, oddalonego od niego dwadzieścia metrów, która trafiła biegnącego potwora. Ten zaryczał z bólu i wściekłości. Sado wykorzystał ten moment podbiegając i wybijając się w powietrze i rzucając swój miecz w twarz bestii (Miecz Valfden, walka mieczem V). Klinga przebiła mózg przeciwnika. Sado wyjął miecz, szybko podlatując. Usłyszał kolejne naciąganie cięciwy blisko niego (Wyostrzenie Zmysłów). Strzała przeleciała zaledwie pół metra od niego. „Cholerny ogr… zaraz posmakuje krwi, lecz wpierw muszę się zająć tą drugą małpą”. Drugi Guiralon, nie zauważył przeciwnika, który nadal znajdował się w powietrzu. Sado podleciał go od tyłu i mocnym cięciem (potężne uderzenie, walka mieczem V, Miecz Valfden) odciął głowę przeciwnikowi. „Teraz czas na tego pierdolonego ogra”. Zauważył go, napinał kolejną strzałę, lecz tym razem celując w jakiegoś bezimiennego żołnierza. Dracon szybko podbiegł i wymierzył cios (pchnięcie) w plecy nic nie spodziewającego się potwora. Bestia zaryczała i padła na ziemię. Sado z uśmiechem na ustach dokończył swe dzieło przebijając serce.
Zabite ogry: 7952/10000
Zabite guiralony: 6805/7000
Zabite behemoty: 3471/5000
Kapii:
Kapii po kilkudniowym odpoczynku w karczmie wyszedł z niej. Myślał o wojnie, o jego kolegach, zastanawiał się czy przeżyli... Nagle usłyszał wołanie o pomoc. Był to ranny żołnierz. Podbiegł do niego i wziął na plecy [pierwsza pomoc]. Biegł tak z nim na plecach, gdy zauważył Guiralona biegnącego na dwóch milicjantów. Nawet nie zdążył położyć rannego na ziemię, gdy guiralon był już przy nich. Strącił z pleców Kapii'ego żołnieża i zamachnął się chcąc uderzyć milicjanta w plecy. Lecz ten odturlał się na bok [kondycja] i zaczął biegać wkoło bestii. Gdy ta się zamotała wykorzystał to i ciął po ścięgnach, przy kolanach. Stwór padł na ziemię, a Kapii dokończył jego żywot wbijając miecz [Claymore Valfden 3] w otwór gębowy. Nie chcąc się narażać wrócił do karczmy i leczył rannych.
Zabite ogry: 7956/10000
Zabite guiralony: 6807/7000
Zabite behemoty: 3474/5000
Sado:
Dwóch bezimiennych wojowników otoczyła grupa potworów. Bahemot, dwa Guiralony i pięć ogrów. „Nie mają szans, nawet na zabicie jednego” – pomyślał Sado wypowiadając formułę zaklęcia „Meteor”. Wielki Bahemot chwycił jednego z żołnierzy i w mgnieniu oka zgniótł go w swej wielkiej dłoni. Drugi próbował uciec, jednak wnet dopadły go ogry, miażdżąc go swymi wielkimi maczugami. Bestie ciesząc się z zabicia wrogów nie zauważyły meteoru, który kierował się w ich stronę. Ogry zostały doszczętnie zmiażdżone, jednemu Guiralonowi udało się uciec, zaś drugiemu meteor przygniótł nogi. Bahemot został przygnieciony, jednak mocował się z głazem, próbując go podnieść. Dracon szybko podbiegł i zakończył cierpienie przygniecionego Guiralona. W ostatniej chwili usłyszał atak drugiej małpy (Wyostrzenie zmysłów). Uskoczył w bok (akrobatyka), a pięści przeciwnika z potężnym impetem uderzyły w leżący meteor. „Złamane” – uśmiechnął się Sado w duchu i podlatując zadał mocny cios rozłupując czaszkę wroga (potężne uderzenie, miecz Valfden, Walka mieczem V). „Został ostatni”. Dracon podbiegło ahemota i cięciem pozbawił go oczu (Walka mieczem V, Miecz Valfden). Bestia zaryczała wściekle i ostatkiem sił podniosła wielki głaz.
- Cholera! – wrzasnął Sado i ponownie ciął w twarz. Kolejny ryk, a ręce opadły. Głaz ponownie upadł i przygwoździł ciało Bahemota. Z ust bestii wypłynęła krew. Dracon zakończył żywot monstrum wbiciem swego miecza w twarz wroga.
Zabite ogry: 7961/10000
Zabite guiralony: 6809/7000
Zabite behemoty: 3475/5000
Bela:
- Behemot! Ja chce behemota! - darł się Bela, który po króciutkiej przerwie od boju powrócił na pole bitwy. Nigga chcąc wytestować swój koronny atak z powietrza na pędzącym na czterech łapach behemocie, wzbił się w powietrze. Czarny nabrał wysokości i zaczął pikować na bydlę, by parę metrów przed nim odwrócić się nogami do niego i wparować buciorami w jego łopatki celem powalenia go na ziemię. Jak chciał, tak uczynił - z ta jednak małą różnicą, że behemot się nie przewrócił. Uderzenie dracona zmusiło bestię jedynie do ugięcia kolan. Behemot nieźle rozeźlony tą próbą wtargnięcia w jego "strefę intymności" zaczął się miotać próbując zrzucić z pleców złośliwy balast, który czując co się święci zaczął dźgać kark bestii zebranym wcześniej rogiem powalonego behemota.
- No to mam kurwa rodeo! - wrzasnął Bela, kiedy o mały włos nie został zrzucony z pleców bestii. Czarny z braku możliwości dotkliwszego okaleczenia bydlaka rogiem, przerzucił się na większy kaliber i ściskając mocno za łopatkami plecy zwierza dobył jedną ręką miecza i wbił go w kark bestii, która trzepnęła dwa razy zdrowo nogami i wyłożyła się kopytkami do przodu.
Zabite ogry: 7963 na 10000
Zabite guiralony: 6809 na 7000
Zabite behemoty: 3476 na 5000
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej