Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wojna z Meanebem - posterunek Atusel

<< < (72/84) > >>

Elrond Ñoldor:
ÂŚwisnęło w powietrzu.
- Ishuoshan - krzyknął elf. Z nieba spadł piorun zabijając behemota, który upadł pod nogi Sada.
- No jak to tak Sado, o pomoc wołasz. Witam bracie - powiedział, gdy zobaczył Mantosa z łukiem...

(czar- Grom, lewitacja(jak zawsze))

Zabite ogry: 7946/10000
Zabite guiralony: 6804/7000
Zabite behemoty 3469/5000

Sado:
- Witaj - uśmiechnął się Sado. Nagle jego mina zrzedła. "Cholera!" Będąc ciągle w powietrzu naraził się na atak. Strzała trafiła go w lewą rękę. Kolejny Bahemot ryknął i podbiegł do niego. Nim Elrond czy Mantos zdążyli zareagować, a Sado podnieść miecz, wielki stwór ugodził Dracona w brzuch. Pazury przebiły skórę. Sado zwymiotował krwią. Czuł, że jeżeli nic nie zrobi, jego stan stanie się krytyczny. Bahemot patrzył na niego swym zwierzęcym spojrzeniem, wyraźnie zadowolony.
- Pragnę tylko twojego bólu. Pragnę cię... rozerwać! - wrzasnął dławiąc się krwią i jednym ruchem wbił miecz, bo samą gardę w oko stwora. Ten zaryczał, po czym padł na ziemię, wraz z Draconem.


Zabite ogry: 7946/10000
Zabite guiralony: 6804/7000
Zabite behemoty 3470/5000

Mantos:
Mantos patrzał jak dracon przewraca się na ziemię razem z behmondem. Podbiegł do niego i wyciągnął go spod cielska bestii i zawlókł go do karczmy. Położył na pryczy i zwrócił się do Elrona
- Jesteś przecie magiem. Możesz go uleczyć? - powiedział i spojrzał na wielką ranę Sada

Elrond Ñoldor:
- Cóż za pytanie, oczywiście że mogę. Ale szkoda gadania. Izhuesh Ruarishesh, Gresh Ilxuesh Arishesh - powiedział trzymając rękę nad raną. Z rany przestała lecieć krew i powoli się goiła. Postąpił tak z każdą inną raną. - Podejrzewam że masz coś złamanego i na pewno uszkodzone organy Sado. Musisz się postarać o Duże Leczenie. Tego już  nie potrafię. - powiedział i usiadł na którymś z krzeseł...

Sado:
- Nie musisz... - odkasłał Sado rozrywając ubranie. Na jego ciele, prócz blizny po tym ataku widniały inne, jednak najwięcej uwagi przyciągała jedna, tak potężna i ciągnąca się ukośnie przez cały tors. Przyłożył do rany rękę, stosując zaklęcie Dużego Leczenia.
Ruush Xuesh, Gresh Ilxuesh Arishesh
 Organy goiły się, a kości zrastały.
- Zostańmy tu na chwilę. I choć szaleństwo chce zabijać i sprawiać ból, to rozsądek karze odpocząć. Czy ktokolwiek byłby rad użyczyć mi swej miedzianej zbroi? Mój strój nie nadaje się już do niczego. - wrzasnął na całą karczmę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej