Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wojna z Meanebem - posterunek Atusel
Czaroxxx:
Kyras podszedł do MeGiddo, przyjrzał się jego ranom po czym zabrał się za usuwanie strzał, starał się to robić jak najszybciej a zarazem delikatnie by bardziej nie uszkodzić ciała. Ponieważ nie miał przy sobie żadnych specjalistycznych przyborów medycznych, uciął kawałek swojej peleryny i podzielił ją na 4 równe całkiem spore paski. Dwa z nich użył na ranach MeGiddo pozostałymi dwoma opatrzył rany Anvarunis'a. -To powinno wam pomóc do końca toczącej się walki, niestety nie mam żadnych maści by wasze rany goiły się szybciej ale krwi powinno wam już nie ubywać. Miejmy nadzieję iż ta chata nie spłonie. Nie lubię skwarek w szczególności w swoim wydaniu.
Baś-ka:
Rahtar wciąż nasłuchiwał ostrzału ale najbardziej się bał że dach spłonie i zapadnie się. Ramie wciąż krwawiło ale krew zaczynała krzepnąć, i zmniejszał się stopniowo jej upływ. Rahtar wziął drugą butelkę piwa i wypił kilka łyków w celach leczniczych. Po czym na wszelki wypadek wziął bełt i załadował kuszę (Valfdeńska kusza 3, Walka kuszą IV).
Amonef:
-Jesteśmy no ja idę zjeść coś do baru bo się zmęczyłem a teraz ta broń nada mi się tylko do ogłuszania orków.O wezmę wodę i chleba[w celu szybszego odpoczęcia i nabraniu sił].
Baś-ka:
Rahtar spojrzał na Vesmira który jak gdyby nigdy nic wywalił ścianę i podszedł do baru. Rahtar spojrzał na Aragorna i rzekł:
- No przynajmniej dobrze wiedzieć że jeden z nielicznych elfów jeszcze żyje - po czym dopił resztę piwa.
Isentor:
//Budynki zajęły się ogniem, musicie uciekać. Ostrzał na chwilę ustał. Straciliście 864 żołnierzy.
- Do okopów!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej