Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na Igrzyska
Foltest:
- Wiem, wiem walczymy za tych biednych ludzi, walczymy za króla i Valfden, walczymy o pamięć, jestem pewien że w przyszłości będą wspominać nasze imiona, nie tylko nasze, ale wszystkich co walczyli. To będzie największa batalia w moim życiu, na czas wojny zapomnijmy o przeszłości i myślmy o teraźniejszości. Widzisz siła to nie wszystko, trzeba myśleć, jak nie będziemy myśleć, nie przetrwamy tej wojny. Po powrocie proponowałbym wzmocnić naszą siedzibę i wezwać ludzi pod broń, zapytać kto będzie po naszej stronie. Do ataku mamy około dwóch tygodni. Więc teraz się zabawmy, nie przejmujmy się problemami, ani przyszłością, bawmy się, martwić będziemy się później. A teraz chodź zatańczymy ze służkami. - Foltest ruszył w stronę służek.
Gunses:
Gunses nie chciał tańczyć. Udał się w kierunku wielkich stołów w nadziei, że spotka tam kogoś znajomego. Usiał na swoim miejscu, oparł delikatnie łokcie o stół, splótł palce i oparł o nie głowę. "Widzisz siła to nie wszystko, trzeba myśleć, jak nie będziemy myśleć, nie przetrwamy tej wojny..." Gunses myślał o słowach swego podopiecznego. "Nie jedną wojnę już widziałem, w niejednej potyczce brałem udział. Siła to nie wszystko, racja, trzeba myśleć, ale trzeba wiedzieć co chce sie osiągnąć, aby pokierować swe myśli we właściwą stronę'' mówił sobie w myślach.
Mantos:
Mantos wstał z miejsca po skończonym posiłku i wyszedł na taras widokowy, oparł się o barierkę i zaczął rozmyślać. W ręce ściskał stary, pozłacany medalion z małym portrecikiem w środku... Spoglądał na miasto lecz jego myśli były zupełnie gdzie indziej. Myślał o swej rodzinie, czy miał brata lub siostrę? Jak oni wyglądali? Te sprawy nie dawały mu spokoju.
Canis:
Canis zobaczył i usłyszał wywód Gunsesa do Foltesta. Canis powstał ze swego siedziska i podszedł do Gunsesa, usiadł nieopodal.
- Miło mi widzieć, że przynajmniej niektórzy wiedzą o co będą walczyć. - Powiedział Canis. - Cieszę się że uświadomiłeś Foltesta w pewnym stopniu, bo nie samą zemstą żyje człowiek, a zemsta to nie jest aż taka dobra motywacja jak by się wydawało... - Powiedział Canis i lekko się zamyślił. - Masz jakoś przygotowaną strategię swojego postępowania, jakieś plany? - Canis na chwile wybił się z tropu. - Niebrzydkie te maurenki, zekł bym ładne, prawda Gunsesie?
Foltest:
Foltest zaprosił do tańca najpiękniejszą służkę i oddali się tańcu. Tańczyli długo, rozmawiali o różnych sprawach, gdy skończył się repertuar, wyszli razem, wrócili po następnym repertuarze z krwią i winem. Podeszli do stołu gdzie siedział Gunses, Foltest rozłożył wina i nalał krew sobie i mistrzowi, po czym odsunął krzesło"
- Siadaj miła pani i się rozgość. - Służka usiadła po czym Foltest wlał jej wina, po chwili Foltest usiadł obok "ojca":
- Gunsesie dowiedziałem się coś o przyjacielu mego ojca, on posiada jego plany. Ale niestety znajduję się on w Elanoi państwie elfów. - Po tych słowach napił się krwi.
- Przepraszam Canisie nie zauważyłem cię , chcesz wina ??
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej