Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Trzy artefakty : Część I - nekromanci

(1/3) > >>

Zauber:
PROLOG


W knajpie panowała luźna atmosfera. Roznoszono piwa i grała muzyka, a na środku sali odbywały się dzikie tańce.
   Przy pewnym stoliku siedziała zakapturzona postać, w czarnym płaszczu. Cień kaptura skrywał jej górną część twarzy, tylko oczy świeciły się nieludzką  bielą.
   Obok owej postaci siedziało dwóch mężczyzn.
- Gdzie to jest? – spytał pierwszy z nich.
   Zakapturzona postać skierowała głowę w stronę pytającego. Jej głos był ochrypły i bardzo ponury
- Dobrze wiesz gdzie. Na południu, w dobrze wszystkim znanym miejscu.
-To szaleństwo! – wykrzyknął drugi z mężczyzn. – Każdy kto się tam udał nie wrócił ! Każdy kto zagłębił się w tunelach ARX zginął! !
   Człowiek w czarnym płaszczu zmrużył oczy i niezwykle spokojnie rzekł:
- Skoro nikt nie przeżył, to kto wymyślił te opowieści?
   Zapanowała cisza.
- Ile płacisz? – spytał pierwszy z mężczyzn.
- Nie martw się, Boghonie… dostaniesz bardzo wiele.
- To ważne! – zirytował się Boghon -  Jeżeli nie powiesz to rezygnuję!
   Zakapturzony wstał.
-Strasznie jesteś niecierpliwy. Masz- wyciągnął z płaszcza sakiewkę złota i położył ją na stole. – Druga część będzie o wiele większa, ale dostaniecie ją po wykonaniu zadania.
   Zanim dwaj najemnicy zdążyli coś powiedzieć, białooki wyszedł.
-Czekaj! – warknął Boghon, podczas kiedy drugi mąż wysypywał złoto na stół. – Co za drań! – dodał Boghon, kiedy nie udało mu się przywołać zakapturzonego z powrotem.
- Spójrz… - zachrypiał drugi z najemników .
   Wciąż zły Boghon zerknął na złoto i od razu poprawił mu się humor.
- Toż to… - zaniemówił, bo ujrzał 10 razy tyle ile się spodziewał.

.................................


- PIWO DLA WSZYSTKICH! –usłyszała zakapturzona oddalając się od tawerny.
   Zaśmiała się cicho.
   Niech się cieszą… Niech się cieszą póki mogą…. – Pomyślał białooki.
                                                     
                                                         Część I


Tawerna, w której spotkało się wczoraj dwóch mężczyzn z białookim, była drewnianą budowlą niedaleko jeziora, w oazie Bujnej, na pustyni. Boghon był łucznikiem, a jego kompan o imieniu Fen, nożownikiem. Obaj byli asasynami – dziećmi pustyni, ludźmi przystosowanymi do gorąca i suchego klimatu.
   Dziś przygotowywali się do wyprawy , zaś jutro o świcie mieli wyruszyć. Zebrali zapasy żywności, wzięli mapę  i osiodłali wielbłądy.
   Jutro jadą na poszukiwania złota do ruin fortecy ARX, gdzie wg legend grasują duchy. Ich zleceniodawca – Roxak, czyli białooki, wynajął ich by pomogli mu  w zdobyciu niezliczonych skarbów i klejnotów, a przynajmniej tak im powiedział. Białooki był magiem i specjalizował się w nekromancji i truciźnie.
- Czy ta wyprawa w ogóle ma sens? – spytał Boghona Fen. – Czy w ogóle to przeżyjemy?
- Nie marudź. – urwał mu drugi z najemników. – Pamiętasz ile złota dostaliśmy? 1000 sztuk złota to dopiero zaliczka! Ileż skarbów w takim razie wyniesiemy z ARX, skoro dostajemy po 15% każdy?
- No wiem, wiem. Do tego dochodzi też zapłata od samego Roxaka, dziwny facet, nie?
- Jak każdy nekromanta. Ważne, że płaci i to o wiele za dużo niż się spodziewałem. Dziwne, Zasze myślałem, że tacy jak on są chciwi i bezduszni.

   Obok nagle zmaterializował się jak zawsze zakapturzony Roxak, trzymają w jednej dłoni długą laskę, a w drugiej, ludzką czaszkę.
- Bo są chciwi i bezduszni…. – wychrypiał do najemników, których niesamowicie wystraszył. Podszedł bliżej a jego oczy bez źrenic zamigotały – Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz, Boghonie… - zbliżył swoją twarz do twarzy najemnika- Często ludzie mojego pokroju zabijają najemników po wykonaniu zadania… - szepnął ponuro.
- A – ale ty, p – panie jesteś inny, prawda?
   Białooki odsunął się od ludzi i powiedział normalnym głosem :
-Inny. Ale pamiętaj – Inny nie znaczy gorszy, Ani, w tym wypadku, lepszy…. wiedz o tym.  Jak tam przygotowania? – dodał rozluźniając atmosferę.
- Dobrze – rzekł Fen – zebraliśmy żywność, napoje, strzały i zapasowe noże. Mamy też wielbłądy.
- Ja odmówię zwierzęcia, mi obojętne jak dotrzecie do twierdzy ARX, uważajcie tylko na jaszczurki jadowe…
   Po ukąszeniu takiego gada – ciągnął dalej Roxak – po ukąszeniu takiej jaszczurki, zdycha się długo i boleśnie, aż sępy wyczują zapach mięsą i dobiorą się do ciebie żywcem… Z reguły gustują w ludzkich oczach i języku…. – wychrypiał chłodno i straszliwie
- Z- zapamiętamy.- odparli przerażeni najemnicy.
- Dałem wam pieniądze – idźcie się napić piwa i zrelaksować. Jutro nie będziecie mieli dostępu do przyjemności…. Jutro będzie ciężki dzień… nawet dla mnie. – powiedział pesymistycznie i zniechęcająco. Po chwili otoczyły go tumany dymu i ciemności, poczym zniknął.

- Zwariowany człowiek! – stwierdził Fen.
- Daj spokój. – Boghon poklepał Fena po plecach- jak dla mnie to nawet NIE jest człowiek…




………………………………………………………………………………..





Cmentarz. Groby. Północ. Pełnia księżyca. Spotkanie.
   Trzech mężczyzn w ciemnych płaszczach i kapturach. Trzech nekromantów. Trzech braci.
- Moi bracia. – wydusił ponurym głosem najstarszy z nich. – Zebraliśmy się tu, gdyż wydarzenia ostatnich dni uświadomiły mi, że moc artefaktów sięga zenitu.
-Też tak sądzę – dodał średni z braci. – Jutro wyruszam wraz z dwoma ludzkimi psami  na poszukiwania w ARX. Mam nadzieję odnaleźć tam Runę Zniszczenia.
- Dobry pomysł. – stwierdził najstarszy – A ja, wraz z moimi ghulami i szkieletami zorganizuję napad na Klasztor Mnichów w Cesarstwie ludzi Arvon . Biedni braciszkowie nawet nie wiedzą, jaki kielich trzymają w skarbcu, myśląc, że to zwykła ozdoba.
- Bracie… - wtrącił się najmłodszy- pozwól mi iść z tobą. Moje wampiry z pewnością się przydadzą…
- Zdajesz sobie sprawę z tego, jak ważna będzie ta misja? Możesz nawet w niej zginąć….
- Ty również. Dlatego razem mamy większe szanse powodzenia. Spróbuję nawiązać pakt z gargulcami. Pomogą nam z powietrza.
- Rozsądnie myślisz jak na swój wiek, Wedrox… dobrze, bardzo dobrze…. – pochwalił  najmłodszego Wedroxa najstarszy z braci.- Pójdziesz ze mną. Sprowadzę ci z cmentarzyska smoków jakiegoś kościanego gada, na którym polecisz na podbój Klasztoru wraz z gargulcami i wampirami.  Będziesz dowodził flotą powietrzną, a ja zaatakuję z ghulami i szkieletami od bramy, co ich zdezorientuje.
- Dragox, bracie… - zaczął średni brat Roxak – a co z trzecim artefaktem? Może on stanowić problem.
- To fakt… byle tylko paladyni nie znaleźli go przed nami. Potrzebne są trzy, inaczej nic z tego nie wyjdzie – wszystkie albo żaden.
- Oby tylko nie powtórzyła się sytuacja sprzed stu lat. Nienawidzę tych mieszańców z zakonu Półmroku!
- Ja też… ale cóż zrobić? Musimy po prostu znaleźć wszystkie trzy artefakty przed nimi. Inaczej, co powiemy  Ojcu? – wychrypiał najstarszy i wszyscy skłonili się, jakby z szacunku dla Ojca.
- Na mnie już pora, bracia. – wyszeptał po chwili średni z nekromantów. Muszę obudzić moich najemników. Za godzinę zacznie świtać, musimy wyruszyć do ruin ARX. Kiedy kolejne spotkanie?
- Kiedy znajdziemy dwa artefakty, każdy z nas uda się na poszukiwania trzeciego. Jeżeli któryś z nas go zdobędzie, niech nawiąże łączność telepatyczną ze mną, a wtedy połączymy wszystkie trzy artefakty w jeden Klucz. Następne spotkanie po odnalezieniu trzeciego artefaktu.
- Dobrze. Idę już. Niech Ojciec nad wami czuwa… - Roxak zniknął w obłokach cienia.
- Na mnie też już pora – zwrócił się Dragox do Wedroxa  - muszę wskrzesić Kościanego smoka.
-  A ja przeniosę się do jaskiń w górach krasnoludów. Odnajdę tam prowadzącego od lat wojnę z krasnoludami króla gargulców Kwadoxa.  Może zgodzi się nam pomóc.
- Nie zapominaj, bracie, że potem on zażyczy sobie pomocy z naszej strony. Czy będziemy mogli mu ją ofiarować?
- Na pewno. – odparł najmłodszy.  – Pomożemy mu zdobyć królestwo krasnoludów. Przy okazji poszukamy tam trzeciego artefaktu.
- Mądrze myślisz. W takim razie spotykamy się za kilka godzin przy klasztorze. Zbierz swuje wampiry. – wydusił ponuro Dragox i wyparował z miejsca niczym dym. Najmłodszy zrobił to samo.

Serail:
Ortografia stoi na wysokim poziomie, chociaż zauważyłem kilka literówek, np. "Zbierz swuje", z interpunkcją również nie jest najgorzej. Fabuła opowiadania jest ciekawa oraz oryginalna, pracę czytało mi się bardzo przyjemnie, moja ocena końcowa wynosi 5/5.

Foltest:
Fajne, fajne mam nadzieję że będzie kontynuacja. Daje 5/5

Zauber:
Dzięki za pozytywne komentarze. Oczywiście ciąg dalszy będzie, mam zamiar zrobić z tego całą powieść. Już niedługo ukażą się kolejne części.

Airyx:

--- Cytuj ---Dzięki za pozytywne komentarze. Oczywiście ciąg dalszy będzie, mam zamiar zrobić z tego całą powieść. Już niedługo ukażą się kolejne części.
--- Koniec cytatu ---
No i bardzo dobrze, wszyscy na to czekamy...  A co do oceny, to uważam to samo co moi poprzednicy, więc nie będę się dłużej rozpisywał. Po prostu: 5/5.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej