Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Zatraceni W Niewoli cz.1
~Sniacy~:
Wstęp
A był wtedy jak ze snu dzień...Siedzieliśmy pod drzewem spoglądając w górę na błękitne niebo przeplatane magicznymi falami...Któż mógł się spodziewać że to nastąpi akurat dziś.Przy bramach do królestwa strażnicy z gorąca usypiali,grajkowie przestawali grać, i wtem nastąpiła niepokojąca cisza ....Niebo spowiły mroczne chmury,z oddali z lasów Koromgali usłyszeć się dało przeraźliwe krzyki, a ziemie pod nogami drżała,ja i moi dwaj bracia uciekliśmy do miasta,by poczuć kojące słowa matki...Jednak tuż przed hatką,na alarm bili strażnicy,całą ludność przeszedł niepokojący dreszcz."Co się dzieje?"krzyczeli,jednak na ich pytanie wciąż dumnie brzmiał głos dowódcy "Do broni!Czas walki nadszedł".Wszyscy zbrojni pobiegli do bram,ja zgubiłem się w panikującym tłumie..."Gdzie jest matka?"wciąż myślałem,pierwsza łza z oczu mych poleciała, gdy to u wejścia królestwa pojawili się oni...Ten widok niech przeklnięty będzie na zawsze!!Bębny wrogich wojsk biły,do środka wdzierały się zielono-brązowe stworzenia..."Coż to za odraza?" myślałem...I wtem ujżawszy zbluzganych krwią naszych obrońców,schowałem się w jeden z hatek...Ukrywałem się dopóki skończyły się płacze i skowyt mych braci i sióstr...Wszystko znów ucichło,"miasto już jest bezpieczne?"wciąż pytałem samego siebie...Nie mogłem się dalej ukrywać musiałem wyjść.Przeszłem po mieśćie w poszukiwaniu kogoś żywego,lecz po tych drapieżcach nie pozostało nic!Same zgliszcza!!Klękłem pomodlić się do bogów,i znów ujżałem tą ochydną bestie....Teraz jednak inaczej,leżała z krwi zielonej na ziemi,szepcząc coś pod "nosem?"Ten widok mnie ukoił,chociaż wciąż czułem smutek,nie mogłem jej pozwolić żyć!! BOGOWIE WYBACZCIE...Podniosłem miecz ledwo go unosząc wbiłem go bestii w głowę...I odeszłem...A miałem w tedy zaledwie 10 lat...
CDN...
v1.1
Airyx:
Hmmm... no to zaczynamy!
Dla mnie to nie jest opowiadanie, tylko raczej wstęp do niego-za krótkie. Z tego względu można w nim wyłapać wszystkie błędy językowe i ortograficzne, których przyznaję-jest sporo jak na tak krótki tekst. Fabuła zapowiada się interesująco i ciekawy ów początek jest, niemniej poważniejsze błędy to:
--- Cytuj ---wtem nastąpiła cisza do której każdy miał dziwne lęki
--- Koniec cytatu ---
Nie bardzo rozumiem to zdanie.
--- Cytuj ---Niebo spowiły mroczne chmury,z oddali z lasów Koromgali usłyszeć się dało mroczne krzyki,
--- Koniec cytatu ---
Błąd językowy-powtórzenie.
--- Cytuj ---do środka wdzierali się zielo-brązowe stworzenia..."
--- Koniec cytatu ---
Po pierwsze: ,,zielono-brązowe", po drugie: stworzenia się wdzierały, a nie wdzierali.
--- Cytuj ---Ukrywałem się dopóki skończyły się płacze i skowycia mych braci i sióstr
--- Koniec cytatu ---
Raczej powinno być ,,skowyt".
Poza tym błędy typu ,,odeszłem", ,,przeklnięty", ,,klekłem", ,,hatka". Pomysł i fabuła super, 5/5, ale za stylistykę daję Ci 1/5. Tak więc końcowa ocena to 3/5. Ale nie zniechęcaj się, popracuj trochę, bo pomysły masz całkiem niezłe.
Palladyn_12:
Ciekawe opowiadanie ja bym takiego opowiadania w życiu niezrobił . Bardzo mi się podobało
~Sniacy~:
Airyx bardzo dziękuje za odnalezione błędy...Już zostały poprawione,a nad tekstem pisz że jest to wstęp...Szakal To jest praca bardzo prosta...Ale dziękuję bardzo za słowa otuchy
Następna część już wkrótce
Airyx:
--- Cytuj ---Airyx bardzo dziękuje za odnalezione błędy...
--- Koniec cytatu ---
[/color]Spox, spodziewałem się raczej, że mnie ostro zjedziesz za wytykanie błędów... Pomyliłem się, widzę, że potrafisz znieść krytykę. Gratuluję.
--- Cytuj ---a nad tekstem pisze że jest to wstęp...
--- Koniec cytatu ---
Racja, wybacz, nie spostrzegłem na początku. Zwracam honor.
[/color]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej