Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Tajemne mordy smoków

(1/2) > >>

Smok Finkregh:
Rozdział I

 Dawno, dawno temu, za czasów panowania smoków, żył sobie pewien elf imieniem Mallif. Był to elf prosty i uczciwy, choć wojownik z niego dobry jak mało kto. Od czasu do czasu uczy walki wszelakim orężem, organizuje walki na arenie, ogłaszał konkursy na najpotężniejszego smoka. Miał on trzy smoki: smoka śmierci Mafaxora, ognia Feomathara i wody Hydroę. Wszystkie były małe, często wysyłane przez Mallifa na różne wyprawy - oczywiście razem!
 Jednak pewnej nocy, gdy smoki i Mallif głęboko spały, Mafaxor nie mógł zasnąć. Cierpiał na bezsenność, co nie dawało mu spokoju. Przeszedł się trochę po siedzibie Mallifa. Nagle jakiś cień pojawił się przed nim. Smok piskliwie i strachliwie rzekł:
-Nie! Proszę, nie! Tylko nie to! Nie! AAAAAAAAAA!
I chwilę potem smok zamilkł. Następnego dnia gdy Mallif szedł nakarmić gady, zauważył, że nie ma Mafaxora:
-A gdzie Mafaxor? Widzieliście go? - spytał elf.
-My? Nie. Może chodzi gdzieś po siedzibie? Przecież wiesz, że cierpi na bezsenność. - odpowiedziała Hydroa.
-Tak czy owak, oto wasz posiłek. - powiedział elf i dał smokom zwierzęce mięso i liście Wieczornego Drzewa.
Postanowił pójść na wieżę, a tu przed drzwiami omal nie dostał zawału serca - Mafaxor leżał na ziemi martwy w kałuży własnej krwi!
-Nieeeeeee!!!Mafaxor! Tylko nie ty! Czemu? Czemu?! CZEMU?! - rozpłakał się Mallif.
Feomathar i Hydroa podlecieli na miejsce i też ogarnęła ich rozpacz.
Zgłosił się natychmiast do Władcy Sekali. Wyjaśnił mu całą sytuację. Władca Sekali, Hennit powiedział mu tak:
-Nie martw się. W sierocińcu zawsze znajdzie się jakiś słodki smoczek. Idź i przygarnij, jeśli chcesz, ma się rozumieć! nowego smoka.
My obmyjemy ciało Mafaxora i zbadamy jego rany. Aha, i weź ten hełm i ogonniki. Przyda się twojemu nowemu chowańcowi. - to mówiąc podarował mu  płomienny hełm i ogonniki.
 Mallif przyjął pancerz i skierował się do sierocińca. Wybrał smoka magii o imieniu Mixel. Ubrał go w zbroję i smok był gotowy na próbę zamachu. Tej nocy do chaty pewnego innego elfa, Ararisa wpadła tajemnicza postać i zabiła jego smoka, Wertisa.

(Poddałem tekst przeróbce)

Demites:
No to ja ocenię :

Minusy :
-Bardzo mało opisów, jest to napisane wręcz formą legendy, czyli ukazane są tylko najważniejsze fakty bez dokładniejszego opisu miejsc i postaci. To jest opowiadanie, nie legenda, więc zaliczam to, jako minus.
-Akcja dzieje się za szybko.
-Trochę interpunkcyjnych błędów.

Plusy :
-Ciekawa fabuła.
-Umiesz napisać tak, żeby człowieka zachęcić do dalszego czytania.
-Mimo, że interpunkcja w opowiadaniu jest trochę nadziana błędami, ortografia jest na dość wysokim poziomie.

Ogólnie : 7,5/10 , nie zniechęcaj się i pisz dalej  

Tiw:
Nie żebym był krytykiem ale:


--- Cytuj ---Tej nocy w chacie innego człowieka, Ararisa wpadła tajemnicza postać i zabiła jego smoka, Wertisa.
--- Koniec cytatu ---

Hmm innego człowieka, to kto był pierwszym człowiekiem, że to był inny człowiek?


--- Cytuj ----Nie martw się. W sierocińcu są smoki w tym samym wieku, co twój smok. Idź i poszukaj sobie smoka.
--- Koniec cytatu ---

trochę często powtarza się "smok", a "Idź i poszukaj sobie smoka", brzmi mi tu jakby ktoś powiedział dziecku, któremu zepsuła się zabawka.


--- Cytuj ---(...) zamarł ze smutku - Mafaxor leżał na ziemi martwy w kałuży własnej krwi!
--- Koniec cytatu ---

Raczej powinno być zamarł z przerażenia, bo trudno czuć smutek w takim momencie.

Pozdrawiam

Smok Finkregh:
Po prostu nie miałem czasu, gdy to pisałem. Robiłem to późnym wieczorem, a na kompa to mam pewien limit czasowy.

Rozdział 2
 Następnego dnia Mallif poszedł do OMG(Ośrodka Martwych Gadów) zobaczyć ciało Mafaxora. Zobaczył tam też innego martwego smoka, dokładniej ziemi. Podszedł do swojego chowańca i powiedział sam do siebie:
-Nieźle cię urządził, Maf. Zaraz, zaraz... - zaczął przeszukiwać martwego smoka. - O matko! Przeciął mu tchwawicę i wyrwał żyły! Tylko Miecz Waligóry robi takie rany. Zobaczę jeszcze tego drugiego. - i podszedł do martwego Wertisa. - Też zabił go tym Mieczem!
 Odszedł do swojej siedziby, zobaczyć miejsce zabica Mafa. Spostrzegł na ziemi coś błyszczącego:
-A to co? Stalowy ćwiek. Skąd się tu... - spoglądając na ten element zbroi, Mallif doznał wielkiego olśnienia. - Muszę pędzić na targ!
 Nasz elf pobiegł na targ do handlarza zbrojami, Beltropa. Spytał się go:
-Beltrop, masz może listę osób, które kupiły u ciebie ćwiekowane stalowe zbroje? Jeśli tak, to dawaj!
-Dobra. Ale po co ci ona? - zdziwił się Beltrop, dając Mallifowi listę.
-Potrzebuję jej. Za godzinę ją zwrócę. Dzięki. - rzekł Mallif, oddalił się i poszedł zobaczyć listę osób, które przygarnęły smoki lubiące stalowe, ćwiekowane pancerze.
-Zobaczmy listę Beltropa. Demi...Dena...Deniho! Kupił zbroję dwa dni temu, czyli dzień przed zabójstwem Mafa. Przygarnął smoka Skarrasa...Deniho nosi ten Miecz przy sobie...To on jest zabójcą!

Serail:
Twoje opowiadanie jest zbyt krótkie, interpunkcja mogła stać na wyższym poziomie, i w pierwszym rozdziale mogłeś wstawić więcej opisów,pozwalałoby to bardziej się wczuć w świat opowiadania, na szczęście w drugim rozdziale to poprawiłeś. Znalazłem jeszcze kilka błęów rzeczowych,  jak wymyga stara tradycja wypisze teraz kilka cytatów:
"Zaczął przeszukiwać martwe smoczę" Moim zaniem powinno być "zaczął przeszukiwać martwego smoka"
"Przetnął mu tchwawicę i wyrwał żyły!" W tym zadaniu powinieneś napisać "Przeciął mu tchawicę i wyrwał żyły"
"(...)i nagle ten ćwiek go olśnił."- Æwiek go olśnił? Ja stworzyłbym takie zdanie "Spoglądając na ćwiek, który leżał na ziemi doznał Mallif olśnienia
Moja ocena końcowa 3/5

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej