Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dług
Medivth:
Spoglądał na mężczyznę, nadal zdenerwowany, tyle że z każdą chwilą coraz bardziej.
- Naprawdę?! Ja uważam inaczej... - Powiedział, przyciskając nieco ostrze swej broni do jego gardła - Wiesz, zawrzyjmy układ. - Zaproponował po chwili milczenia, a na jego twarzy nadal panował ten złowieszczy uśmiech - Zwrócił swój dług, z nawiązka oczywiście, a w zamian będziesz żył sobie dalej, razem z tymi Twoimi umiejętnościami myśliwskimi, co Ty na to? - Zapytał, uważnie wyczekując reakcji domownika - Jeżeli nie przystajesz na to, zabiję Cię, a to złoto... - Powiedział, wskazując podbródkiem na stół - ... wezmę samemu. Jak mniemam, jest tam o wiele więcej, niżeli 300 sztuk, czyż nie?
Walar:
- Słuchaj, po pierwsze nie mam pojęcia o jakie umiejętności myśliwskie ci chodzi, po drugie nie dostaniesz nawet jednej monety z moich pieniędzy, a po trzecie to jest twoja ostatnia szansa żebyś odłożył to żelastwo zanim zawołam strażników. - ostatnie słowa mówił trochę niepewnie, jakby miecz coraz bardziej przeszkadzał mu mówić.
Medivth:
- Tak? - Medivth odsunął od niego swoją broń, chowając ją następnie do pochwy - A więc tak... Po pierwsze: kłamiesz! - Warknął, po czym prawą pięścią, z całej siły w brzuch go uderzył - Po drugie: dajesz złoto - Powiedział, niemalże to samo, tym samym tonem, ponownie go w brzuch uderzając - Po trzecie: nie będziesz mi groził! - Krzyknął po raz kolejny, po czym uderzył go z taką samą siłą, co wcześniej, tyle że w szczękę - Coś jeszcze?
Walar:
// Mężczyzna skulił się z bólu i cofnął kilka kroków. W końcu wymamrotał:
- Uhh, dobra, już dobra gnido. Masz tu te swoje 300 sztuk złota i wynoś się z mojej chaty. - rzekł rzucając Medivthowi sakiewkę.
Medivth:
Złapał sakwę ze złotem, chwilę przyglądając się jej.
- Nie... - Mruknął, spojrzawszy ponownie na domownika - Cyryl wyraźnie powiedział: z nawiązką! - Dodał po chwili - Miałeś dość czasu, by się wystarczająco wzbogacić. Myślę, że 500 sztuk powinno wystarczyć... - Rzekł po chwili, uśmiechając się złowieszczo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej