//Cieniostwór tym jednak razem skręcił i w dużym pędzie uderzył Arthasa łbem w brzuch. Odleciałeś kilka dobrym metrów w tył. Nic poważnego ci się nie stało, ale straciłeś na chwilę przytomność. Po chwili ocknąłeś się. Widzisz stojącego nad tobą cieniostwora. Nie atakuje cię, tylko groźnie pomrukuje. Miecz upadł jakieś dwa metry od ciebie i nie możesz go dosięgnąć. Co robisz?Jezu, Arthas należy ci się porządny ochrzan.
1. Po pierwsze sens twoich wypowiedzi jest... no... do kitu delikatnie powiedziawszy. Np. "mieczem, odczekałem na odpowiedni moment." to jest bardzo interesujące. Mógłbyś napisać "odczekałem na odpowiedni moment" a nie...
2 Gramatyka leży. Np. "gdy już
bestia była ode mnie bardzo dobre 7 m, zszedłem
mu z drogi". Chyba nie mu, tylko jej (bestii). To tylko przykład, a jest ich więcej.
3. Po trzecie mówiłem ci już i Isentor pisał w pokoju MZ, że to nie ty, tylko opiekun zadania decyduje co się dzieje w twoim otoczeniu itd. Skąd wiesz, że cieniostwór nagle nie pobiegł do lasu, albo nie zatrzymał się i nie strzelił klocka (przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać xD). Jak ktoś mądry powiedział

nie możesz nawet stwierdzić czy twój pierd śmierdzi czy nie.
To jest twój ostatni post w tym stylu, który zatwierdzam. Napisz mi jeszcze taki jeden to nie wrócisz do domu cały i zdrowy.