Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krypta
Elrond Ñoldor:
Zhai od razu ruszył dalej. Szedł lasem, aż w pewnym momencie wyszedł na polankę. W jednym miejscu było małe bagienko. Gdy Zhai koło niego przechodził, usłyszał brzęczenie. Po chwili z każdej strony miał krwiopijcę. ÂŁącznie było ich siedem...
// nie ma tam żadnego drzewa, skały, czy czegokolwiek, a do lasu masz 100 metrów ;p
Tidus:
Zhai odganiając się próbował wyjść z koła krwiopijców, aż po chwili mu się to udało. Wyskakując z koła chwycił za miecz i przeciął dwie krwiopijce. Pozostałe pięć rozjuszonych rzuciło się na niego, a ten wykorzystał swój łuk jako tarczę i środek dystansu z krwiopijcami, trzymając w jednej ręce miecz, w drugiej łuk bronił się przed bestiami w niekonwencjonalny sposób. Dwie z nich przebiły się przez prowizoryczną tarczę i zdążyła wykonać atak na Klanowicza zanim wykonał unik i zadał cios, który je zabił, zbroja skutecznie uchroniła przed ranami. Trzy pozostałe atakowały nadal, a świeżo upieczony Oshiańczyk bronił się zaciekle. Po chwili czasu nieco uśpione krwiopijce przestały uporczywie atakować , Zhai wykorzystując ten moment opuścił zasłonę i uderzył w dwie następne, jedną zabił pierwszym ciosem, druga umknęła przed uderzeniem. Gdy pozostały dwie, Zhai rzucił na bok łuk i wykonując cięcie z obrotu wykończył pozostałe dwie bestie.
//Wiem, 7 krwiopijców na post to za dużo, a na dodatek niezłe fantasy napisałem szczególnie na koniec, kiedy brakło mi pomysłu. Na usprawiedliwienie: < :) > siedzę na feriach w Szczawnicy i o ile odpalam laptopa to albo na chwilkę, albo dopiero wieczorem, proszę o trochę wyrozumiałości, nie za bardzo jest czas na pisanie.
Elrond Ñoldor:
Po jakimś czasie Zhai wszedł ponownie w las. Teraz zobaczył jakąś starą nieuczęszczaną ścieżkę wiec zaczął nią iść. Po jakimś czasie zobaczył spora kryptę. Przy wejściu stały dwa szkielety lekko bujające się na boki...
// szkielety - słaby pancerz, zardzewiałe dwa miecze dwuręczne...
Tidus:
Zhai, gdy zauważył dwa szkielety, niemal bez pancerza użył łuku, by rozbić te pancerze jeszcze bardziej, przy piątej wypuszczonej strzale szkielety wykryły go i w mizernym biegu chciały dobiec do Zhai'a. Gdy ten wyciągnął miecz i przygotował się na atak szkielety lekko przystanęły, by po chwili zaatakować. Najpierw pobiegł jeden i ociężałym ruchem skierował uderzenie w kierunku Klanowicza, lecz cios był nie dość, że słaby to był bardzo wolny, wybijając miecz z ręki szkieletu Zhai uderzył mieczem w pół jego ciała, by rozsypać kości na części. Drugi z nich, nieco szybszy, mocniejszy od pierwszego uderzył z dobrą siłą, wystarczającą, by zachwiać człowieka, ale to było wszystko na co go było stać, Klanowicz odparł atak i zadał podobny cios, który rozbił szkielet
Elrond Ñoldor:
Zhai zaczął iść w dół krypty. Przeszedł paręnaście metrów gdy zobaczył 4 szkielety zwiadowce. One go nie widziały więc mógł wykorzystać element zaskoczenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej