Tereny Valfden > Dział Wypraw

X Zadanie Crisisa

<< < (2/3) > >>

Boba Fett:
W obozowisku zrobił się ruch, gdy zielonoskózy zobaczyli zbliżających się mężczyzn. Strażnicy szybko wybiegli im naprzeciw i krzyknęli:
- Coście za jedni?
- Podwładni zacnego Króla IsrntoRa, pana tej wyspy.
Z namiotu wyłonił się ork przyodziany w wyróżniającą się zbroję - zapewne sam dowódca grupki, która tutaj przebywała.
- Othi noi thate - uśmiechnął się dowódca. - I othi karrog Blegren othi noi theit. Tabrrum. Ty tutaj też? Ja słyszeć tylko o othi Fett. Drugi Blagren, Ty nadal sawurta othi noi theit? On nie karrogset Twoja?
- Czego tutaj szukacie? - spytał od razu Generał nie bacząc na to, co odpowie rekrut. - Armia Ombros nie lubi, gdy wokół jej miasta tworzą się takie obozy. Od spotkania w Aldarrze trochę minęło, jednakże widzę, iż jednak Ty i pewni Twoi podwładni jeszcze żyjecie.
- Jeszcze? - oburzył się jeden z orków.
- Lawrram, ja nie ginąć jak morra. My być karrog dla wszystkich, tak jak othi być karrog za złoto.
- Ponawiam pytanie, czego tutaj szuka oddział orków?
- My czegoś szukać, dawny wspólnik Blegren.
- Czego możecie szukać na Marancie? - zaciekawił się Crisis, który do tej pory przyglądał się rozmowie.
- Blegren dath... Karrog Blegren pytać, co my szukać tutaj? Nic! Twoja wyspa nie obchodzić qatarrawera. Nowa obóz othis. Nowa twierdza othis. Nowa Aldarr othis. Tego my szukać. Wyspa, nie Marant, nas obchodzić. Reszta Nasza sprawa.
Wampir spojrzał na Generała, po czym odparł...

Crisis:
- Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale zdaje mi się, że Ci orkowie szukają Wyspy łowców nagród, chyba chcą coś znaleźć na wulkanicznej wyspie. Generale, widać, że umiesz z nimi rozmawiać dobrze. Proponuję, żebyś się zapytał czego szukają i co chcą zrobić na wyspie wulkanicznej. - powiedział Crisis do Boby Fetta, po czym przyjrzał się dowódcy orków. - Boba, czy to nie jest ten ork, którego spotkaliśmy podczas wyprawy do skarbca gildii łowców nagród? Spotkaliśmy wtedy orków, ten wydaje mi się znajomy.

Boba Fett:
- Zaprawdę, to ten sam ork - odparł Generał przyjacielowi. Skinął głową po czym spytał się dowódcę - Spytam o to samo, co mój podkomendny, co chcecie znaleźć na wyspie wulkanicznej, nowym siedlisku łowców nagród?
- Othi noi theit, my szukać pewien tekst. Oltrad elfsord tekst. Więcej nasza sprawa. Musieć się tam dostać i wracać do qatarrawera, jak my zdobyć tekst.
Fett zamyślił się chwilę zerkając na rekruta.
- Sądzę, iż moglibyśmy Ci pomóc - oświadczył wreszcie.
- Morras pomagać? - zdziwił się jeden z orków. - Hahaha, nawet wasza plugawa morra, którzy nazywać siebie nasz najemnik. Nawet oni głupcy, ja nie chcieć wasza pomoc. Morra nie potrafić być dobra karrog.
- Potrafimy być lepsi karrog niż połowa tego oddziału - oburzył się Crisis rozumiejąc znaczenie co niektórych słów orków.
- Waqurt? - zapytał z uśmiechem dowódca zielonoskórych. - A więc zgoda, Togrok, Pratorg, ustarkwaruta lies morras qort krururra.
- Co oni mówią, Generale - spytał Wampir.
- Przygotuj się do walki, ja biorę tego po lewej. Musimy pokazać, iż nie jesteśmy jak wszystkie morras. Pamiętaj, by jednak nie zabijać, to tylko mała potyczka dla udowodnienia racji.

Crisis:
- To nie będzie dziecinada jak sądzę. - powiedział Crisis wyjmując broń. W tym samym czasie zrobili to i orkowie, którzy ze swoimi wielkimi toporami ruszyli na żołnierzy. Boba Fett zajął się tym orkiem po lewej, natomiast gubernator Leyanoi tym po prawej. Walka była tym trudniejsza ponieważ orków nie można było zabić. Crisis zablokował cios z góry swoją tarczą, po czym szybko wyprowadził kontratak, niestety zablokowany. Taka wymiana trwała chwilę, aż w końcu rekrut Armii Marantu postanowił po prostu podciąć przeciwnika. Gubernator Leyanoi poczekał aż ork postanowi zaatakować z góry, żeby wtedy podciąć nogą przeciwnika. W pewnym momencie ork zrobił dokładnie to, na co czekał wampir, który wykonał swój plan. Ork z wielkim impetem uderzył o ziemie, a Crisis przyłożył miecz do gardła przeciwnika i spojrzał jak radzi sobie generał.

Boba Fett:
Crisis spojrzał na Generała akurat w momencie, gdy ten umiejętnie kopnął w brzuch orka. Zielonoskóry, zaskoczony ruchem przeciwnika, runął na ziemię upuszczając przy tym swój topór. Zanim jednak zdążył zrobić cokolwiek, były przywódca Gildii Samotnych ÂŁowców ze spokojem przyłożył końcówkę miecza do jego gardła. Ork zaprawdę mógłby jeszcze coś zrobić, ale nie wiedział do jakiego stopnia posunie człowiek - w końcu on chciał go zabić, tak samo jak Togrok jego współtowarzysza. Odwrócił lekko głowę w lewo i ujrzał, jak drugi ork również jest obezwładniony.
- Othis wygrać - rzekł z poważną miną dowódca orków.
- Nie jesteśmy już othis, teraz służymy państwu - odparł Generał chowając swój miecz do pochwy przypiętej do pasa.
- Dla mnie wy othis.
- Fadrukorrze, zaoferowałem Twemu magretto pomoc, za co musiałem stoczyć wraz z moim żołnierzem walką z Twoimi pobratymcami. Nie zamierzam się narzucać i jeśli Tobie i Twojemu mogretto nie pasuje moja pomoc, czym prędzej się stąd oddalimy.
- Nie denerwuj, othi noi theit. My być wdzięczni, pokazaliście, że nawet morras, które nie być niewolnik potrafią walczyć i nie tylko. Moje magretto zgadzać się, czekamy na Ciebie.
Fett tylko kiwnął głową...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej