Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wyprawa na mityczną wyspę

<< < (10/19) > >>

Niro:
Assasyn wypowiedział jakieś przekleństwo i wyjął szybko miecze.
- Widzisz! - rzekł do Tkorona stojącego nieopodal - Jacyś zboczeńcy. Chyba jesteśmy na plaży nudystów - uśmiechnął się smętnie. Nagle zauważył zbliżającą się do siebie postać. Szef Klanu nie czekał długo. Ruszył na stworzenie z impetem. Tuż zanim udało mu się trafić potwora, ten szybko odsunął się. Przeszedł do kontrataku, ale Ohsiańczyk uniknął ciosu. ÂŚcisnął rekojeści mieczy i wykonał błyskawiczne cięcie. Przeciwnik wyglądał na oszołomionego, a więc klanowicz wykorzystał sytuację. Piaskowa 'rzeźba' wróciła do stanu sypkiego.

//Potworów jest około 49
//Wiadomo może coś więcej o tych potworach? Może jakiś opis?[/i]

Altair:
Altair ujrzał piaskowe postacie na całej plaży i pomyślał "Tak jak na wojnie... wrogów dwa razy więcej niż nas a i tak ich niszczymy..." po czym szybkim ruchem wydobył z pochwy Czarną Klingę. "Może to nie jest Gniew Innosa, ale do tej pory mnie nie zawiódł" - powiedział cicho do siebie i rzucił się w stronę jednego ze stworów. Ten odwrócił się i machnął ręką w kierunku Adepta, który kucnął i robiąc fikołka znalazł się za stworem. Szybkim ruchem pozbawił bestię obu nóg w okolicy kolan. Altair usłyszał tylko groźne charknięcie, po czym stwór przewrócił się na ziemię i pozbawiony po chwili przez Altaira właściwie wszystkich organów, wsiąkł w piasek jak woda. Po chwili zobaczył jak Alsvithe nieudolnie próbuje powstrzymać się przed atakami piaskowej bestii. Spojrzał w tamtą stronę i skupił się jakby chciał zabić stwora wzrokiem. ÂŁowczyni padła na ziemię, a stwór wytrącił jej broń z ręki. Bestia podniosła obie ręce i wzięła zamach i uderzyła w Altaira, który właśnie tam się przeteleportował. Trzymając kostur w ręce Adept został wytrącony z równowagi i przewrócił się. Zachowując jednak zimną krew podciął poczwarze nogi, a stwór przewracając się ryknął. Znienacka wokół Adepta i Alsvithe pojawiło się co najmniej pięć potworów. Altair wziął głęboki wdech, chwycił Alsvithe za rękę, spojrzał w stronę jednej z łodzi, po chwili pojawili się tam.
- Nic ci nie jest? - zapytał Adept łowczynię bardzo wyraźnie rozdzielając każde słowo, można było pomyśleć, iż zakłada, że Alsvithe jest w szoku.
- Nie, wszystko w porządku - usłyszawszy odpowiedź Altair wyciągnął kostur przed siebie, zamknął oczy i szybkim ruchem zaznaczył okrąg na piasku. Wypowiedział na głos "Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Ruesh Anush Arash" (Przyzwanie Demona, Magia Starożytna) i po chwili pojawiła się przed nim skrzydlata bestia z dość sporym mieczem płonącym jak pochodnia.
- Bestio, słuchaj mego głosu. Pozbądź się tych piaskowych potworów - przemówił pewnie i dumnie Altair.
Demon spojrzał groźnie na adepta, mruknął głową i kiwnął na znak, że się zgadza. Wyleciał w górę i pikując w dół wdeptał jednego z potworów w ziemię. Odwrócił się i machnął ostrzem roznosząc inną bestię. Po chwili znowu wzbił się jednak trochę nieco nad głowy wojowników i podnosząc miecz do góry rozciął kolejnego stwora na pół....


//

--- Cytuj ---//Potworów jest około 49
--- Koniec cytatu ---

Tak, a na końcu będzie "jest około jeden potwór?" może już piszcie że jest 49 potworów, bo około 50 a około 49 to jest praktycznie to samo, prawda?... Zresztą, nie będę tego głębiej komentował. Kto bystry domyśli się, że to jest bez sensu i głupie ;p.

Tkoron:
Tkoron wyskoczył szybko i szybkim cięciem powalił kolejnego potwora.
Po chwili już atakował drugiego, powalił go i nawet nie sprawdzając czy żyje odskoczył w tył, do reszty klanowicżów.



Około 48 potworów

Sado:
//Opis tych potworów: Kształtu są człowieka, tyle że z piasku. Niektórzy są uzbrojeni w piaskowy miecz.//

Nagle piaskowa pięść uderzyła Assasyna w głowę, powalając go na ziemię. To właśnie potwór, którego zabił odrodził się na nowo. Tkoron został momentalnie otoczony przez 4 potwory


Dracon nieustannie ciął i siekał. Piaskowe potwory były bardzo słabe, lecz wcale ich nie ubywało. Sado prychnął ze słości uderzając płaską stroną miecza w głowę potwora, którą rozprysła siew drobny mak. O dziwo... sekunde potem głowa odrosła. "Cholera... regenerują się! Nie da sieich tak zabić!" - pomyślał Dracon wzlatując w  powietrze "Co zrobić?"

Bela:
Bela widząc całe zajście wzbił sie w powietrze i składając skrzydła na pewnej wysokości zaczął pikowac na jednego z potworów, tuż przed nim obrócił się i zagłębił z impetem swoje nogi w miejscu, gdzie powinno być serce piaskowego dziada. Potwór rozsypał sie zbierając się powoli do kupy z grudek piachu, które Bela skrzętnie rozkruszył stopą. Jednego miał za sobą, wyjąl miecz i uskoczył w ostatniej chwili, bo atakował go kolejny chętny do odrąbania głowy. Bela długo nie czekając na kolejny atakwyprowadził dwa cięcia, którymi porządnie poranił piaskowe coś, po czym z kopa powalił oponenta na ziemię, gdy już leżał, odciłą mu głowę i rozdeptał ją nogami no malutkie drobiny piasku. Po powaleniu dwóch zaczął rozglądać się za swoim bratem, zobaczył go uwijającego się między stworami. bela wzbił sie i poleciał w jego kierunku, wylądował zaraz obok i ściął potwora atakującego jego brata.
 - Co jest łamago? - krzyknął dziarsko Bela - myslę że lepiej będzie jak będziemy pilnować sobie nawzajem siedzeń, będzie dużo bezp.. - tu Bela urwał bo Greg mocnym ciosem odrzucił piaskowego ludka który miał zamiar dobrać się do tyłka Beli
 - O właśnie o to mi chodziło - dokończył Bela, po czym odwrócił się i siekając niemiłosiernie oponenta dokończył jego żywota
 
[zabiłem 4,pozostało około 44]

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej