- A widzisz jaki z Ciebie wywiad? ÂŻadna z was nie zadała sobie trudu zweryfikowania w żaden sposób czy ja, to ja. Amatorszczyzna...
- Dam wam pusty list, niezapisaną kartkę - powiedział Jurand. Wstał, podszedł do jednego z regałów, wydobył kawałek papieru i zapieczętował go od razu, ledwo co zdążył zwinąć w rulon. Dał go mężczyznom i polecił Antoniemu Krzymano, jednemu z rycerzy, by zaprowadził ich w odpowiednie miejsce.
- Gotowi do drogi, panowie? - zapytał.
Gorn usiadł na stoliku, czym wzbudził powszechną konsternację. Spora grupa osób patrzyła się na niego z niedowierzaniem, czasem zażenowaniem, ewentualnie odrazą i wyższością. Po wcale niedługim czasie podszedł do niego kelner, ten sam co wcześniej, mówiąc spokojnie, lecz stanowczo:
- Czy mogę prosić pana, by usiadł pan na krześle, a nie siedział na stoliku? - Jego wąsy nawet się nie poruszyły, ale było czuć, że ma już dość owego dziwnego osobnika. Szybko i mocno działał mu na nerwy.