Krasnolud wstał i "ogarnął się". Złapał kobietę za nadgarstek i przyciągnął do siebie, spojrzał jej w oczy. - To nie bagienne ziele, z tym specyfikiem zetknąłem się w górach Qaven, to nie to. - patrzył się tak w tą kawową otchłań. - Strach, ból, rozdarcie, uczucie niesprawiedliwości, żałość, złość, gniew, chęć by uciec jak najdalej, pragnienie zemsty, przerażenie, szał, rozpacz, pytanie siebie dlaczego to nie byłem ja, smutek, placz, rozpacz, uczucie pustki i osamotnienia, brak planow na przyszlosc, niechec do swego zycia... - wymieniał tak powoli kolejne uczucia które czuł podczas tego zaiste dziwnego snu, zaprawde dziwnym był ten krasnolud. - To czułaś kochanie, prawda? - zapytał trzymajac kobiete blisko siebie.