Autor Wątek: Raz kozie mgle  (Przeczytany 40572 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #240 dnia: 04 Czerwiec 2014, 14:34:47 »
- Kurwa za grzyba mnie biorą - znowu westchnął.

Canis

  • Gość
Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #241 dnia: 04 Czerwiec 2014, 14:43:04 »
Tak więc i jaszczur zszedł do kanałów i dziarskim krokiem niczym kaczątko po trawie, mknał na pród oczekując niespodzianek.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #241 dnia: 04 Czerwiec 2014, 14:43:04 »

Offline Thor ibn Odyn Grom

  • DarkModders Team
  • ***
  • Wiadomości: 1519
  • Reputacja: 1121
  • Płeć: Mężczyzna
  • Strzeż się mroku, bo on jest wszędzie.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #242 dnia: 04 Czerwiec 2014, 14:44:54 »
Thor szedł zaraz za resztą z wyciągniętym nadal kosturem, w razie kłopotów.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #243 dnia: 04 Czerwiec 2014, 14:48:12 »
Do kanałów zszedł również Dragosani. Nie wyciągał miecza jak niektórzy. Uznał, że zdąży to zrobić w razie niebezpieczeństwa. A wygodniej było nieść broń na plecach, niż w ręku, szczególnie w ograniczonej przestrzeni. Ograniczona przestrzeń... to, ze weszli do kanałów średnio podobało się wampirowi. Nie sądził co prawda aby jakoś specjalnie wpłynęło to na jego zdolności bojowe, ale skakać już sobie nie poskacze. Chyba, że trafią do jakiejś większej sali. W tej chwili jednak wampir szedł wraz z innymi.

// W ogóle jaką mamy porę dnia? :/

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #244 dnia: 04 Czerwiec 2014, 16:48:03 »
//Dzień mamy, panuje półmrok a nasza grupa dotarła do sporej sali w której zabawiali się bandyci.

9x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_pod%C5%BCegacz
17x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #245 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:00:53 »
Funeris wkroczył za którymś z kompanów do sporej sali, pewnie jakieś zbiornika odpływowego, czy czegoś takiego. Nie znał się na tym, szczerze powiedziawszy, więc domyślał się tylko. Wewnątrz panował półmrok, który utrudniał widoczność na większe odległości, lecz z bliska nie sprawiał aż takich wielkich problemów, jak by to się mogło wydawać. W chwili wkroczenia na nieco bardziej otwartą przestrzeń, na moment ucichły głosy i szepty całej kompani. Dosłownie na moment. Wewnątrz znajdowało się kilkunastu bandytów, może nieco ponad dwudziestka, trudno było tak na szybkiego ocenić.
Funeris liczył, że obie grupy rozproszą się, by każdy miał możliwość swobodnej walki - było to logiczne zarówno ze strony bandytów, jak i kompanii bohaterów Valfden. Poeta ruszył biegiem w prawo, gdzie dopadł najbliższego mu zbira. Zwarł się z nim w krótkim starciu, walcząc zaciekle. Bandzior nie miał pojęcia, że ta walka z góry skazana jest na porażkę, walczył jak tylko potrafił. Dobył swojego kiepskiego miecza, którym zaatakował z wypadu. Rycerz odbił ten cios mieczem w lewo, wyprowadzając fintę. Zamarkował uderzenie na korpus, by w ułamku sekundy pchnąć mieczem w udo przeciwnika. Trafił skutecznie, rozcinając nogę przeciwnika. Nie czekając ani chwili zamachnął się od dołu, na skos, przez pierś, w lewo. Nie miał szansy nie trafić. Nie trafił. Bandyta zdążył cudem uskoczyć do tyłu, lecz zaraz dostał tarczą w lewy bok, który zachwiał nim poważnie. Funeris przysunął się do niego, wytrącając mu oręż z obolałej ręki. Ciął go przez kolano, podcinając nogę. Zbir klęknął bezwiednie i stracił głowę, która chlupnęła w wodę zagłuszona przez odgłosy walki.

9x podżegacz
16x bandyta

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #246 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:04:29 »
Elf kucnął, przy ziemi i rzekł mając w dłoniach łuk. - Niech ktoś zapali światło. Powiedział w stronę wielu osób, a  że było ciemno to nawet nie próbował strzelać, bo jeszcze ktoś inny oberwie, albo on sam się zastrzeli.



9x podżegacz
16x bandyta

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #247 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:25:22 »
Poecie się wydawało, czy ktoś z tyłu poprosił, by zapalono światło? No kurde, nie pomyślał o tym wcześniej. Mógł przecież wziąć ze sobą kilka świeczek, zapalić je w wolnej chwili i podać bandytom, by byli łatwiejszym celem. Ach ten Funeris, nic nie przewidział. Na litość Zartata, panował półmrok, nie dracońskie ciemności nie do przebycia wzrokiem.
Długo się nie zastanawiając, marszałek bractwa odbił szybki atak nożem bandyty, który chciał go zwyczajnie zadźgać. Ostrze ześlizgnęło się po tarczy i zahaczyło o napierśnik, który wytrzymał ten atak bez najmniejszego problemu. Ręka zbira znajdowała się w niewygodnej pozycji, tuż przed piersią rycerza, który szybkim ruchem ją po prostu złamał. Krawędź tarczy przełożył szybko pod jego łokieć, zaś ręką dzierżącą miecz uderzył mocno z góry. Coś chrupnęło, bandyta zyskał momentalnie zdolność zginania łokcia także i w drugą stronę, lecz nie miało mu się to do niczego przydać. Bandzior zawył w bólu i chciał wbić swoje drugie ostrze pod napierśnik rycerza. Ten wykręcił się szybko, postąpił krok do przodu i rąbnął z pół-piruetu. Sztych miecza drasnął ścianę kanału, zrzeszając kilka iskier, lecz nie wytracił w żaden sposób impetu. Zbir chciał się zasłonić przed tym atakiem, zyskując kilka sekund życia. Udało mu się wykonać ten manewr, zbił miecz poza swoją twarz. Sztylet bandyty wyraźnie się wyszczerbił, nie wytrzymując spotkania z czarną rudą, z jakiej był wykonany Neltharion. Niczym mityczny smok, klinga zatrzepotała potężnymi, wyobrażonymi w umyśle umierającego człowieka skrzydłami i spadła niczym plaga na pierś bandyty, który ostatni raz w swoim parszywym życiu zaczerpnął powietrza. Zatęchłego, śmierdzącego powietrza. Jego bezwładne ciało przesunęło się po ścianie, znacząc ją krwawym śladem. Nie było tego jednak wyraźnie widać w tym kiepskim świetle, które wypełniało tę salę.

9x podżegacz
16x bandyta

Offline TheMo

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 5519
  • Reputacja: 4478
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #248 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:25:46 »
Ledwo co krew okapała z jego miecza, a już szykował się następny bój. Pomieszczenie było większe, więc było więcej miejsca na manewry. Chwycił miecz i stojąc w środku grupy czekał na atak jakiegoś maga, który sprzątnie podżegaczy, by mógł swobodnie rozpocząć swój taniec bez przejmowania się kulami strzelców. Kątem oka spojrzał na elfa, który wahał się wystrzelić. Jak zwykle, magowie muszą rozpocząć bitwę.

9x podżegacz
16x bandyta

Offline Thor ibn Odyn Grom

  • DarkModders Team
  • ***
  • Wiadomości: 1519
  • Reputacja: 1121
  • Płeć: Mężczyzna
  • Strzeż się mroku, bo on jest wszędzie.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #249 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:29:37 »
Thor przewidział taką sytuację, więc gdy zauważył bandytów, chwycił mocno kostur i podbiegł do jednego z z bandytów i z rozpędu uderzył go w głowę. Tak leżącego, dobił uderzeniem w głowę, by następnie uderzyć drugiego w nogi i przewrócić go. Po przewróceniu bandyty, wyciągnął miecz i wbił mu go prosto w serce. Następnie, podbiegł do podżegaczy i przy około 4 metrach, wyciągłoł przed siebie runę i wypowiedział inkantację -Heshar- Fala płomieni udeżyła wprost w dwójkę stojących obok podżegaczy, spopielając ich. Po skończonej robocie, Thor pobiegł za członków swojej drużyny, żeby ci go osłonili.
7x podżegacz
14x bandyta

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #250 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:36:00 »
- Anosh! Grashiz! - wyszeptałam inkantacje i przeszedł mnie dreszcz, gdy energia magiczna wniknęła w moje ciało. Sięgnęłam po rękojeść miecza i zacisnęłam na niej palce, powoli dobywając broń zza pleców. Skupiłam się na punkcie za jednym z podżegaczy i przemieściłam się tam. Miałam czasem świadomość, że nadużywam tej umiejętności, ale dawała mi naprawdę niezwykłe możliwości i grzechem byłoby z tego nie korzystać, w zamian wystawiając się na wraże kule. Szybkim sztychem przebiłam pierwszego podżegacza, czarne ostrze wynurzyło się z jego klatki piersiowej, w zasadzie już trup upuścił pistolety i padł na ziemię. Cofnęłam się z zamiarem wyszarpnięcia broni i dostrzegłam, że jeden właśnie miał zamiar wypalić ze swoich broni. Błyskawicznie przypadłam do ziemi, unikając ataku i podniosłam się momentalnie, sięgając po jeden ze sztyletów. Cisnęłam nim we wroga, znajdowałam się blisko niego, trafiłam prosto w gardło. Wyszarpnęłam miecz z ciała pokonanego wroga i doskoczyłam do kolejnego podżegacza, który właśnie miał zamiar wystrzelić w jednego z moich towarzyszy. Z półpiruetu odrąbałam mu łeb, głowa oderwała się od ciała, jak gdyby prawa fizyki jej nie dotyczyły i zostawiając za sobą ślad krwi upadła na ziemię. Nie tracąc czasu, zaatakowałam kolejnego, który właśnie brał mnie na cel, uskoczyłam w bok na chwilę przed wystrzałem i gładkim cięciem rozrąbałam jego klatkę piersiową, poprawiłam znad głowy, prosto w obojczyk. Brzeszczot z łatwością wgryzł się w ciało wroga, niemal pozbawiając go życia. Nie tracąc czasu na wyciąganie broni uniosłam dłonie i wykrzyknęłam - Heshar! - posyłając podmuch ognia w kolejnego przeciwnika, który właśnie się na mnie przymierzał. Nie sądził, widać, że z odległości pięciu metrów uda mi się go zdjąć. Ryczący podmuch ognia dopadł go i ogarnął całe jego ciało płomieniami. Już po krótkiej chwili dopadł mnie swąd palonego mięsa. Ja w tym czasie nie traciłam czasu, dostrzegłam kolejnego podżegacza i wyszeptałam - Izeshar! generując w dłoniach obłok czystej, życiodajnej energii, którą posłałam prosto w jego pierś. Widać wola życia zawarta w pocisku była tak silna, że bandyta nie mógł jej się oprzeć. Kula z łatwością przeżarła skórzany pancerz i dotarła do najważniejszych organów, błyskawicznie pozbawiając go życia. W tym czasie dopadłam kolejnego podżegacza, doskoczyłam do niego z boku, gdy wznosił pistolety do wystrzału. Straszliwym, górnym cięciem odrąbałam mu obie dłonie. Widząc tryskające krwią kikuty człowiek wrzasnął, a wtedy przyłożyłam mu miecz do gardła i jednym, oszczędnym cięciem poderżnęłam je.

0x podżegacz
14x bandyta

Użyte umiejętności: ÂŁaska siły, łaska mocy, przemieszczenie, podmuch ognia, pocisk esencji

Offline Mogul

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 5092
  • Reputacja: 5863
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bu!
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #251 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:38:49 »
Ork ziewnął.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #252 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:46:18 »
Widząc wroga, Drago bez ociągania się ruszył do ataku. Cieszyło go, że spotkali bandytów w nieco większej sali, zamiast w korytarzu. Więcej miejsca do działania. Tym razem wampir nie skakał. Nie musiał, bandyci z bronią palną zginęli dość szybko dzięki Patty i innym. Ruszył przed siebie, już w biegu szykując się do użycia magii. Tym razem nie demonicznej, lecz tej z dziedziny umysłu. Zbliżając się do jednego z bandytów, wyciągnął przed siebie dłoń.
- Aenye! - krzyknął. W dłoni wampira błysnął promień jasnego światłą, który pomknął ku twarzy bandyty. Błysk oślepił człowieka. Wampir wtedy użył drugiego rodzaju magii. Skupił w demonicznej ręce moc i wyzwolił ją w formie piorunów. Jednak nie strzelił nimi jak poprzednio, tylko owinął nimi pięść. Dzięki temu jego cios były znacznie bardziej niszczycielskie. Zbliżył się do oślepionego człowieka i trzasnął go pięścią w pierś. Siłą ciosu rozerwała pancerz człowieka. Pięść wampira dosłownie zmiażdżyła kości, zmasakrowała narządy wewnętrzne człowieka. Bandyta był martw zanim upadł na ziemię. Wtedy wampir wyrwał z pochwy miecz. Sparował nim cios kolejnego bandyty, odskoczył aby uniknąć pchnięcia sztyletem i zadał własne uderzenie. Czarne ostrze rozcięło pierś zbira, zabijając go niemalże od razu. Bandyta skonał padając na ziemię. Wampir ruszył dalej.

0x podżegacz
12x bandyta

Offline Izabell Ravlet

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 3708
  • Reputacja: 4247
  • Płeć: Mężczyzna
  • Darlecio
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #253 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:53:37 »
Gdy tylko strzelcy padli, Darlenit również ruszył do boju. Mocno chwycił rękojeść i szybkim krokiem zbliżył się do najbliższego bandyty. Ciął szybko, od dołu, jednak to byłoby zbyt proste. Przeciwnik nieporadnie zablokował, lecz wytrąciło go to z równowagi, w przeciwieństwie do maurena, który przewidział taką kolej rzeczy. Poderwał ostrze ponownie w górę, tnąc niemal tak samo, jak poprzednio, lecz tego bandyta nie zdążył uniknąć. Miecz z szarej rudy wdarł się w klatkę piersiową. Były mag kopnięciem odrzucił truchło. Szybkim piruetem zbliżył się do kolejnej ofiary. Dzięki zaskoczeniu, impetowi i niespodziewanemu kątowi, bez żadnych oporów miecz odciął ludzką nogę. Bandyta wrzasnął, ale było już za późno. Jego miecz wypadł mu z ręki, a on sam padł na ziemię. Próbował dobyć jeszcze sztyletu, ale Darlenit, jakby od niechcenia rozrył mu szyję krótkim cięciem.

10x bandyta
0x podżegacz

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #254 dnia: 04 Czerwiec 2014, 17:58:02 »
Przeciwnicy padali jak muchy. Dosłownie i w przenośni. Funeris nadal trzymał się prawej strony sali, gdzie czyścił przestrzeń przed sobą. W pewnej chwili dostrzegł Patty, która przemieściła się kilka metrów do przodu dzięki zaklęciu, którego uczą w Bractwie. Ciekaw był czego będzie w stanie dokonać, gdy sam nauczy się takiej sztuczki.
Dexter, finta. Kolejny bandyta okazał się niezwykle twardy, zważywszy na jego znajomków. Skrzętnie blokował i parował ciosy zadawane czarnym ostrzem, lecz nie mogło to trwać w nieskończoność. Musiałby przebić się, przejąć inicjatywę, sam zaatakować. Nie miał jednak na to szans, rycerz nie dawał mu chwili wytchnienia. Markował ciosy, atakował w inne miejsca. Pchał, ciął, rąbał. Zdobył kilka metrów terenu przy cofającym się ciągle przeciwniku. Wreszcie wytrącił mu miecz, który ten trzymał w prawej ręce. Bandyta zdążył sięgnąć po długi nóż, lecz niemalże w tym samym momencie stracił drugą rękę. Kikut, który kończył się w połowie przedramienia, krwawił straszliwie. Bandzior musiał być w poważnym szoku, bo nawet się specjalnie nie przejął utratą kończyny. Wydawało mu się chyba nawet, że ciągle ją ma, może operować, bo chciał pchnąć sztyletem, który oplatały zaciśnięte na nim palce. Palce, które leżały na ziemi razem z resztą dłoni. Druga ręka poddała się chwilę potem, bandyta dostał cios w biceps, który sprawił mu drugi krwawy kikut. Zbir jednak miał niesamowitą chwilową odporność na zadawane mu ciosy, bo ruszył biegiem przed siebie, na rycerza. Odbił się jednak od tarczy i przewrócił na swój własny sztylet, który walał się pod nogami. Funeris wbił zdezorientowanemu przeciwnikowi miecz w kręgosłup, unieruchamiając go wreszcie.

9x bandyta

Offline TheMo

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 5519
  • Reputacja: 4478
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #255 dnia: 04 Czerwiec 2014, 18:01:59 »
Widząc, jak coraz więcej osób włącza się do walki, postanowił nie zostawać w tyle. Zwłaszcza, że nie ma zagrożenia ze strony strzelców. Ruszył w wir walki. Starł się z jednym, który miał wyciągnięte sztylety. Widząc, że naciera on mając obydwa wycelowane w pierś, Themo postanowił kontrować. Mieczem sparował jedno ostrze. Wolną ręką złapał bandytę za nadgarstek, w którym trzymał nożyk mający ugodzić wojownika w serce. Obaj byli zablokowani. Themo zbliżył się do niego, nadal mocno zaciskając uchwyt. Gdy czuli swoje oddechy na twarzach, wojownik uderzył z całej siły czołem w twarz bandyty, łamiąc mu nos. Hełm spotęgował uderzenie. Bandyta odsunął się i jedną ręką dotknął twarzy, po której leciała krew. To był jego prawdopodobnie ostatni błąd, gdyż odsłonił on prawy bok. Themo korzystając z okazji wbił końcówkę ostrza prawie pod pachą i pociągnął w dół rozcinając skórę. Niestety, włożył to zbyt mało siły, by przeciąć żebra. Krew trysnęła spod rany. Widocznie miecz przeciął tętnicę podobojczykową. Ofiara bezwładnie opuściła rękę wypuszczając z niej sztylet. Niesprawny był już łatwym celem. Themo włożył całą silę w jedno pchnięcie. Trafił między żebra, przebijając płuco bandyty na wylot. Wyjął miecz i obalił przeciwnika na ziemię. Tworzyła się pod nim coraz większa kałuża krwi. Bandyta nie umarł od ciosów. On stopniowo się wykrwawiał.


0x podżegacz
8x bandyta

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #256 dnia: 04 Czerwiec 2014, 18:19:48 »
Widząc, jak Funeris walczy z wrogami, zbliżyłam się do niego i wyszeptałam - Grashiz! , nakładając na niego łaskę siły. Powinna go wspomóc w walce. Sama ruszyłam dalej walczyć, choć tacy bandyci byli dla mnie żadnym przeciwnikiem - Grashiz! - rzuciłam zaklęcie na siebie, chcąc być efektywniejsza w boju i rzuciłam się na pierwszego z brzegu bandytę, tym razem dzierżąc kiścień. Uderzyłam znad głowy, najprostszym uderzeniem, jakie można wykonać tą bronią. Z łatwością przełamałam prosty blok złożony z miecza i ciężka, najeżona kolcami kula uderzyła w głowę mojego adwersarza, miażdżąc ją niby dorodnego arbuza. Mózg i kawałki kości rozpyliły się na znacznym obszarze, a ja dalej nacierałam, tym razem na kolejnego przeciwnika. Uderzyłam z boku, prosto w żebra, nic sobie nie robiąc ze sztyletów, którymi próbował mnie dźgnąć. Zbroja wytrzymała, a ja poprawiłam uderzenie, łamiąc jego żebra. Gdy padał, huknęłam go w bok głowy, krusząc kości czaszki. Kiścień był naprawdę brutalną bronią. Atakowałam dalej, nic sobie nie robiąc, że bandyci już nawet nie chcą ze mną walczyć, tylko cofają się gwałtownie. Zaatakowałam z boku, odbijając miecz jedynego wroga, który jeszcze mnie atakował i uderzyłam go w bok, potem w ramię, a na końcu, gdy już upadł, prosto w mostek, wgniatając go. Kości słyszalnie chrupnęły i pierś bandyty zapadła się. Odwróciłam się i doskoczyłam do jednego z ostatnich bandytów. Ten był bystrzejszy, starał się uniknąć ciosu, ale po mistrzowsku władałam zawieszoną na łańcuchu kulą i zręcznie nią pokierowałam, uderzając prosto w głowę. Poprawiłam, by być pewna, że nie wstał i wtedy ktoś usiłować wbić swój miecz w moje plecy. Naplecznik zatrzymał cios, a ja odwróciłam się gwałtownie, nadając kiścieniowi ogromny impet. Kula huknęła w bok bandyty, łamiąc żebra, a gdy padał, jednym, potężnym uderzeniem zmiażdżyłam jego czaszkę.

0x podżegacz
3x bandyta

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #257 dnia: 04 Czerwiec 2014, 18:25:13 »
Przeciwnicy topnieli w oczach. Początkowy stan bandytów zmalał już chyba dwukrotnie, tak przynajmniej sądził po szybkich oględzinach pola bitwy. Funeris nie czuł zmęczenia, był dobrze zahartowanym człowiekiem, który posiadał ciało atlety, jakie przedstawiało się kiedyś na rzeźbach. Wyraźnie zaznaczone, mocne mięśnie, które z łatwością radziły sobie z takim wysiłkiem, na jaki były teraz narażone. Nic szczególnego, ot zwykła potyczka w kanałach pod miastem. Dzień jak co dzień.
Poeta znalazł się koło towarzysza, który nazywał się chyba Themo, jeżeli dobrze zapamiętał. Kompan znajdował się po jego lewej, osłaniając mu tę flankę przed niespodziewanym atakiem. Funeris zaatakował bandytę, który miał nieszczęście znaleźć się w zasięgu czarnego miecza. Najpierw dostał w bok, gdzie chronił go jeszcze napierśnik wykonany chyba ze skóry Kreshara. Nie miał szans zatrzymać Nelthariona, który wbił się w jego ciała, pozbawiając przeciwnika sporej ilości krwi. Czarna ruda zahaczyła o żebra, łamiąc jedno, a raczej przecinając. Przy tej ostrości materiału było to bardziej prawdopodobne. Bandyta chciał pchnąć go sztyletem, lecz rycerz zanurkował pod ciosem, przepuszczając go nad swoją głową. Naparł swoim ciała na bandytę, wywracając go. Zraniony bok musiał eksplodować falą bólu, bo twarz zbira wypełnił tak rozpaczliwy grymas, że komuś mogło się go zrobić żal. Poeta dźwignął się szybko, odpychając od przeciwnika tarczą, którą zablokował o jego krocze. Haniebny, nie godny mężczyzny cios, ale całkowicie niezamierzony. Tarcza po prostu ześlizgnęła się po napierśniku i tam się zatrzymała. Neltharion dobił zbira szybkim pchnięciem w pierś, kończąc jego straszliwe męki, których nie powinien doświadczyć nigdy żaden przedstawiciel płci silniejszej.
W tym momencie rycerz poczuł, że przepełnia go moc. Dosłownie, niepohamowana i niczym nie skrępowana moc. Spojrzał na paladyna, który przemykał obok. Zartat, poprzez ręce Patty, obdarzył go swoją łaską. Najbliższy bandyta poczuł tę łaskę na własnej skórze. Zastawił się mieczem na cios, który zadał rycerz, lecz jego ostrze pękło pod naporem czarnej rudy dzierżonej przez wzmocnioną boską siłą rękę. Odłamek miecza wbił się w czaszkę bandyty, która zaraz potem została przepołowiona w poprzek przez Nelthariona. Zbir szybko zakończył swój niemrawy żywot i udał się na wieczną ucztę wraz ze swoimi towarzyszami niedoli, którzy zaściełali posadzkę tej sali.
Ostatni pozostały przy życiu bandyta skoczył na Funerisa, lecz ten puścił go przed sobą. Tamten stracił równowagę, oparł się o ścianę i odbił z powrotem. Zaatakował, niemrawo jednak, co pozwoliło wytrącić marszałkowi bractwa jego sztylet i przebić się przez jego czaszkę, w której teraz ziała dziura wielkości czarnego miecza.

0x bandyta
« Ostatnia zmiana: 04 Czerwiec 2014, 18:30:54 wysłana przez Funeris Venatio »

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #258 dnia: 04 Czerwiec 2014, 18:34:48 »
Gdy wszyscy bandyci zostali zabici, Drago wyczyścił miecz jakimiś tam szmatami z ciała jednego z nich, po czym schował czarne ostrze do pochwy. Skrzyżował ręce na piersi. W sumie mogli chyba ruszać dalej. No, chyba, że Patty znów chce zaprezentować swój błyskawiczny sposób na upuszczanie krwi z ciał.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #259 dnia: 04 Czerwiec 2014, 18:39:12 »
Elf nawet nie wypuścił strzały. Wszyscy woleli załatwić sprawę za pomocą miecza samoluby jedne. Nathaniel wstał założył łuk na plecy i oczekiwał gdzie mają się teraz udać.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Raz kozie mgle
« Odpowiedź #259 dnia: 04 Czerwiec 2014, 18:39:12 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top