Isentor wyciągnął monolit z kieszeni, unosił go ponad metr nad ziemią za pomocą mortokinezy.
- Pora to uaktywnić. Stańcie za mną - skierował prośbę do tych, którzy pozostali.
Isentor położył na monolicie drobne, przepiórcze jajo, widocznie znalazł je w dziczy, kiedy opadł bitewny zgiełk. Przyłożył dłoń do jajka, po chwili zaczęło wykluwać się z niego pisklę. Z podstawy monolitu zaczęły wysuwać się kamienne rowki, zaś w szparkach po nich rozbłysnęło niebieskie, wręcz oślepiające światło.