Mag parsknął.
- Jeżeli oczekujesz jakiejś pseudofilozoficznej gadki o wyższości naszego żywiołu, o przeznaczeniu, czy takich bzdurach, to się zawiedziesz. Pierwsze zaklęcia poznałem praktycznie przez przypadek. Mój pierwszy mentor miał księgę z nimi, którą... pożyczyłem sobie pewnego razu. Później, już w Gildii uznałem, że warto skończyć ten żywioł. A teraz, po wstąpieniu do Paktu... cóż... - Rozłożył demonstracyjnie skrzydła.
- Również myślę nad nekromancją. Ale najpierw chce skończyć naukę tego co już zacząłem. No i odpowiednio przygotować się, zanim spróbuję swoich sił w mrocznej sztuce. - W tym momencie dostrzegł, że siwobrody jedzie coś za blisko nich.
- Rozumiem, że podsłuchujesz jako wyższy rangą, dla dobra uczniów, a nie z plugawej ciekawości bazarowej przekupki, Arcymagu? - zapytał Elronda, wkładając w swoje słowa tylko odrobinę wrednej nuty. Człowieczy elf był wszak Arcymagiem i nieco szacunku mu się należało, aby nie strzelał fochów.