- Arcymagiem synek, Arcymagiem. I z tego co się orientuję, to ty, adepcie, będziesz czyścić moją szatę po powrocie do Paktu, a nie na odwrót - zaśmiał się paskudnie. - Pamiętajcie, że mamy za plecami otworzone drzwi do królewskiego grobowca, a z tego co się orientuję, okoliczne zbiry nie zawiesiły swoich lag nad kominkiem w domu u matki.
Ponownie się skoncentrował i ponownie użył psionik. Macki energii magicznej kierowane jego wolą pełzły po całych drzwiach, szukając szczelin, wgłębień, wszystkiego co można by ruszyć...